

Prestiżowa, lukratywna, spektakularna – z pierwszych liter tych słów można ułożyć skrót PLS oznaczający Polską Ligę Siatkówki. W tych wyrazach zamyka się cała magia rodzimej ekstraklasy siatkarzy. Kto dołączy do tego elitarnego gremium? Kto przyszły sezon spędzi na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce? Wreszcie, który zespół okaże się najlepszy w tym ekskluzywnym gronie?
Podobno każdy Polak jest łamaczem damskich serc, świetnym kierowcą i, co według niektórych oczywiste, zna się na piłce nożnej. Co ma piernik do wiatraka? Nie czas i miejsce na analizowanie powodzenia u płci pięknej i umiejętności jazdy samochodem. Można za to spojrzeć na miłość do sportu. Choć w środowy wieczór z piłkarską Ligą Mistrzów każdy kibic obowiązkowo siada przed ekranem telewizora, o tyle w weekendy rządzą u nas głównie hale, siatkarskie hale.
Dynamiczna, efektowna i widowiskowa – za te cechy piłki siatkowej setki tysięcy czy też miliony kibiców oddało jej swe serce. Fenomen tej dyscypliny sportu to pole do popisu dla socjologów. Skąd wywodzi się takie zainteresowanie siatkówką w Polsce?
Początki polskich sukcesów sięgają lat siedemdziesiątych XX wieku. Niezapomniana drużyna, zbudowana przed znakomitego trenera, nieżyjącego już Huberta Wagnera przez lata żyła trochę w cieniu sukcesów piłkarskich reprezentacji Kazimierza Górskiego. Wtedy byliśmy potęgą w dwóch z trzech najpopularniejszych gier zespołowych. Czasy się zmieniły. Dziś już tamte osiągnięcia to część wspaniałej historii. Historii, która na szczęście jest dalej pielęgnowana.
Mecz siatkarski na najwyższym poziomie to wielkie wydarzenie w każdej miejscowości. Polska Liga Siatkówki rośnie w siłę. Pojedynki w ramach Ligi Światowej urosły do rangi świąt całego narodu. Takich kibiców, tak wspaniałej atmosfery nie ma nigdzie indziej na świecie. Członkowie każdej drużyny czy reprezentacji spoza naszego kraju często nie mogą otrząsnąć się po szoku, oczywiście pozytywnym, jakiego doznają na meczach w Polsce.
Do inauguracji tegorocznej Ligi Światowej pozostało jeszcze trochę czasu, więc zajmijmy się sprawami bardziej przyziemnymi – mianowicie decydującymi bataliami w PLS. Wiadomo już, że o medale z najcenniejszego kruszcu walczyć będą drużyny Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla. O miejsce na najniższym stopniu podium rywalizować będą siatkarze PZU AZS Olsztyn i Wkręt-Metu Częstochowa. PLS opuszcza zespół Polskiej Energii Sosnowiec, a baraże o utrzymanie w ekstraklasie stoczy Joker Piła.
Sympatycy siatkówki w Bydgoszczy także czekają z niecierpliwością na decydujące rozstrzygnięcia – tyle, że w pierwszej lidze. Zespół Delecty/Chemika jest o krok od awansu do PLS. W finale play-off I ligi zmierzy się z Jadarem Radom. Jeśli nie uda się pokonać zespołu Witolda Romana, wówczas siatkarze z grodu nad Brdą staną przed kolejną szansą – zmierzą się z wspomnianym Jokerem o miejsce w przyszłym sezonie w ekstraklasie.
Czy w następnym sezonie zobaczymy Delectę/Chemika w gronie ekip występujących w Polskiej Lidze Siatkówki? Mam głęboką nadzieję, że podopiecznym Wiesława Popika ta sztuka się uda. Będzie to nagroda za ogromną pracę, jaką wykonała drużyna, ale również wspaniała promocja Bydgoszczy, która zyska kolejny zespół w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wrota PLS mają już, podobnie jak te na bydgoskim herbie, otwarte jedno skrzydło. Szkoda byłoby zmarnować szansę na ich całkowite otwarcie.
Eryk Dominiczak