
Trzeba jednomyślnie przyznać, że gdyby nie mecz pomiędzy AZS-em Olsztyn i BOT-em Skrą Bełchatów, to III kolejka mogłaby zostać uznaną za jedną z nudniejszych. Pozostałe spotkania toczyły się w dość sennym tempie, a wygrywały te drużyny, które popełniły mniej własnych błędów.
AZS PZU Olsztyn – BOT Skra Bełchatów 3-1 (25:23, 23:25, 25:23, 34:32)
Faworytem tego spotkania byli goście, jednak grający przy ogłuszającym dopingu swoich fanów olsztynianie zwyciężyli aktualnych mistrzów Polski 3-1. Mimo kilku popełnionych błędów za bohatera spotkania uznano amerykańskiego libero Richarda Lambourne’a. To właśnie jego efektowne obrony z końcówek setów zadecydowały o końcowym rezultacie. Z pewnością trzeba stwierdzić, że był to najpiękniejszy mecz w Polskiej Lidze Siatkówki na przestrzeni ostatnich lat. Zawodnicy obu drużyn dali siebie wszystko, co zaowocowało pięknymi atakami i jeszcze piękniejszymi akcjami w defensywie.
JW. Construction AZS Politechnika Warszawska - Mostostal-Azoty Kędzierzyn Koźle (17:25, 25:15, 19:25, 21:25)
Gospodarze na miarę oczekiwań zagrali tylko w drugim secie. Jednak zarówno pierwsza, trzecia, jak i czwarta odsłona meczu to nie tyle lepsza gra siatkarzy dowodzonych przez Andrzeja Kubackiego, tylko ogrom straconych punktów przez własne błędy. W ten sposób Mostostal zdobył pierwsze w sezonie trzy, ale jakże cenne punkty.
Gwardia Wrocław - Resovia Rzeszów 0:3 (14:25, 25:27, 23:25)
Było to zdecydowanie najsłabsze spotkanie nie tylko pod względem sportowym, ale również sędziowskim. Siatkarze obu zespołów popełniali masę niewymuszonych błędów, a arbitrzy do tego widowiska najwyraźniej się dostosowali podejmując wręcz śmieszne decyzje. Ostatecznie 3 punkty zainkasowali goście i dzięki temu awansowali na trzecią pozycję w tabeli PLS.
Jastrzębski Węgiel - Jadar Radom 3:0 (25:20, 25:20, 25:15)
Grająca z meczu na mecz coraz lepiej drużyna Jastrzębskiego Węgla gładko pokonała beniaminka PLS – Jadar Radom. Pomimo wygranej w drużynie szwankuje jeszcze komunikacja, jednak jak zapewnia trener oraz sami siatkarze – „kwestią kilku dni jest idealne zgranie całej drużyny”. Dla podopiecznych Ryszarda Boska był to generalny sprawdzian przed wyjazdem do Belgii na mecz w pucharu CEV.
Remigiusz Skwarek