
Pięciu setów potrzebowały bydgoszczanki, by uporać się z gdańszczankami. Rywalki zaskoczyły gospodynie przede wszystkim skuteczną zagrywką, która znacznie utrudniała dokładne przyjęcie. Jednak wysokie zwycięstwo w trzeciej partii tchnęło sporo wiary w podopieczne Piotra Makowskiego oraz przyczyniło się do wygranej w całym spotkaniu.
Do sobotniego spotkania oba zespoły przystąpiły z narzekającymi na choroby zawodniczkami. Po stronie drużyny gości z bólem oraz gorączką (38 stopni Celsjusza) zmagała się
Dominika Kuczyńska, natomiast w bydgoskiej ekipie na ból kręgosłupa narzekała
Ewa Kowalkowska, a
Agnieszka Śrutowska skarżyła się na grypę. Mimo to, wspomniane wyżej siatkarki były wyróżniającymi się w swoich ekipach.
Akt I
Pierwszy set rozpoczął się od wyraźnego prowadzenia gospodyń. Po skutecznych atakach
Joanny Kuligowskiej oraz
Aleksandry Liniarskiej zespół
Piotra Makowskiego prowadził 8:4. Po przerwie technicznej obraz gry uległ zmianie, bowiem rolę broniącej się drużyny przejęły bydgoszczanki. Gdańszczanki, za sprawą świetnej gry
Małgorzaty Niemczyk-Wolskiej,
doprowadziły do remisu 13:13. Żadna z ekip nie potrafiła osiągnąć znaczącej przewagi. W końcówce zarówno gospodynie, jak i przyjezdne, miały piłki setowe. Więcej opanowania zachowały podopieczne
Leszka Milewskiego i to one mogły cieszyć się z wygranego seta.
Drugi set przypominał partię otwarcia. Zespoły toczyły wyrównaną walkę do samego końca. Na boisku widzieliśmy wiele roszad, które miały na celu polepszenie gry. W drużynie bydgoskiej na parkiecie pojawiły się
Dorota Ściurka oraz
Alicja Szajek. Jednak kluczowym momentem była strata 3 punktów przez gospodynie w samej końcówce (21:21). Gdańszczanki skrzętnie wykorzystały nadarzającą się okazję i wygrały partię drugą 25:22.
Akt II
Kibice z niedowierzaniem spoglądali na tablicę wyników, gdzie stan rywalizacji wynosił 2:0 dla gdańszczanek. Jednak większość z nich wierzyła w pozytywny zryw. Optymiści się nie zawiedli. Trzecia partia była koncertowa w wykonaniu gospodyń. Znakomicie funkcjonował bydgoski blok. Ponadto rywalki miały olbrzymie problemy z przyjęciem. Często zmuszone były do oddawania piłek "za darmo". Wyśmienicie grała kapitan Centrostalu Focus Park - Ewa Kowalkowska, która rewelacyjnie spisywała się w ataku. Do swojego dorobku punktowego zapisała także kilka asów serwisowych. Set zakończył się imponującym wynikiem - 25:12 dla gospodyń.
Początek czwartego seta był niczym "deja vu" partii otwarcia. Bydgoszczanki objęły prowadzenie 8:4. Jednak po powrocie na parkiet nie pozwoliły już gdańszczankom na nawiązanie jakiegokolwiek kontaktu punktowego. Ponownie na parkiecie błyszczała Ewa Kowalkowska. Przyjezdne popełniały mnóstwo błędów własnych m.in. myliły się na zagrywce, wielokrotnie posyłając piłki w aut. Gospodynie znalazły sposób na zatrzymanie liderki Gedanii - Małgorzaty Niemczyk-Wolskiej. Podopieczne Piotra Makowskiego kontrolowały grę od samego początku, ostatecznie kończąc set z przewagą 10 punktów.
Akt III
Na uwieńczenie "bydgoskiego etapu" rywalizacji I rundy play-off pomiędzy Centrostalem Focus Park a Energą Gedanią Gdańsk, kibice obejrzeli tie-break. Po nokautujących porażkach w poprzednich partiach, mało kto spodziewał się, że siatkarki Leszka Milewskiego będą w stanie powrócić do gry i wyzbyć się towarzyszącego im marazmowi. Po raz kolejny zobaczyliśmy, że kobieta zmienną jest. To przyjezdne objęły prowadzenie, które w pewnym momencie wynosiło nawet trzy punkty. Zneutralizowanie tej przewagi była zasługą Doroty Ściurki, która kilkukrotnie zademonstrowała swoje nieprzeciętne umiejętności. Końcówka tie-breaka wielu przyprawiła o palpitacje serca. Obie drużyny grały na przewagi, ale nie potrafiły skończyć piłek meczowych. Dopiero przy stanie 19:18 ostateczny cios zadała najlepsza zawodniczka na parkiecie - Ewa Kowalkowska. Po ponad 2,5 godzinach walki, zwycięsko z tego pojedynku wyszły gospodynie.
Centrostal Focus Park Bydgoszcz - Energa Gedania Gdańsk
3:2 (25:27, 22:25, 25:12, 25:15, 20:18)
Centrostal Focus Park: Kowalkowska, Liniarska, Ciaszkiewicz, Śrutowska, Kuligowska, Goczewa, Leśniewicz (libero) oraz Ściurka, Szajek, Naczk
Energa Gedania Gdańsk: Kuczyńska, Szczygielska, Reimus, Ślusarz, Tomsia, Niemczyk-Wolska, Siwka (libero) oraz Nuszel, Kruk, Sołodkowicz
Po meczu powiedzieli:
Aleksandra Kruk (kapitan Energi Gedani Gdańsk) : Mało brakowało, byśmy w tym spotkaniu sprawiły niespodziankę. Przez pierwsze dwa sety realizowałyśmy przed meczowe założenia. W kolejnych partiach wszystko się posypało. Jednak pojedynek pokazał, że jesteśmy w stanie rywalizować z najlepszymi jak równy z równym i to nas cieszy.
Ewa Kowalkowska (kapitan Centrostalu Focus Park Bydgoszcz): Jestem bardzo szczęśliwa oraz zadowolona. Oba mecze z Gedanią, były inne. Dziś, gdańszczanki raniły nas tym, czy my je wczoraj. Przede wszystkim miały dobrą zagrywkę. U nas przejawiał się brak skuteczności w ataku. Trzeci set był kluczowy, dla dalszych losów spotkania.
Leszek Milewski (trener Energi Gedanii Gdańsk): Gratuluje naszemu dzisiejszemu rywalowi, ale także gratuluje swoim podopiecznym, które pokazały pazur. Walczyły do samego końca, a nawet miały szanse wygrać. 5 set był ukoronowaniem dzisiejszego spotkania. Myślę, że kibice mogli być usatysfakcjonowani.
Piotr Makowski (trener Centrostalu Focus Park Bydgoszcz): Cieszę się, że udało nam się wygrać dzisiaj z Gedanią, która pokazała, że jest dobrym zespołem. Trzeba przyznać, że wróciliśmy z dalekiej podróży, bowiem pierwsze 2 sety nie mogły napawać optymizmem. W 3 secie wreszcie zaczęliśmy grać własna siatkówkę- taką, której oczekują od nas kibice. Wygrana ta, na pewno nas wzmocni.
Łukasz Górka