

Drodzy moi… żużlowy świat opanowała plaga wypadków i kontuzji. Teraz już wszyscy zastanawiają się, co zrobić, żeby zwiększyć bezpieczeństwo na torze (lepiej późno niż wcale). Na razie nie widać dobrego sposobu, a z zawodów na zawody przybywa kontuzjowanych zawodników.Żeby wyeliminować ten problem, trzeba najpierw poznać przyczyny. To właśnie jest największy kłopot, bo chyba nawet sami zawodnicy nie wiedzą, co zmienić. Propozycji jest kilka. Według mnie najlepszą z nich jest ograniczenie ilości występów. W dzisiejszych czasach nie tylko bezmyślna jazda, ale również zmęczenie dużym natężeniem startów i częstymi podróżami zapewne jest przyczyną tylu wypadków.
Wyobraźcie sobie tydzień z życia żużlowca. Zaczynamy w niedzielę – wyczerpujące zawody naszej Ekstraligi. Później w drogę samochodem, bądź samolotem (z tym drugim trzeba uważać!)… z Polski do Wielkiej Brytanii na zawody angielskiej Elite League. Czujesz już zmęczenie? To graj w bierki podwodne, bo już we wtorek trzeba jechać do Szwecji bronić barw swojego klubu w Elitserien.
Jeśli nie jeździsz w żadnych indywidualnych zawodach (indywidualne mistrzostwa kraju, memoriały, różnokolorowe kaski itp.) masz parę dni (dokładnie dwa) wolnego! Następnie znowu Elite League w Anglii, a w sobotę ( na szczęście nie co tydzień) zawody Grand Prix. Ja zmęczyłem się od samego pisania o tym, a nie wspomniałem nawet o zawodach w Danii, Rosji, w Czechach, czy w Niemczech. Na szczęście nie jestem i już nie będę żużlowcem. Większość zawodników stara się unikać takiej jazdy, gdyż dla wielu start nawet w trzech ligach jest czymś ponad ich siły.
Inne rewolucje, typu zmniejszenie prędkości maszyn, uważam za bezsensowne. Może od razu wypuszczać zawodników pojedynczo i niech jeżdżą na czas, sami na torze? Jak widać, niektóre pomysły są udane, inne trochę mniej, ale jedno jest pewne – zmiany są niezbędne, w końcu nikt nie chce kolejnej tragedii na torze.
Ludzie, co się dzieje?! Ekstraliga nagina przepisy specjalnie dla tej okropnej, ohydnej, złodziejskiej Polonii!!!! Tak wygląda (troszkę przekolorowana) odpowiedź mediów i kiboli (oczywiście tych niebydgoskich) na wieści z ostatniego posiedzenia akcjonariuszy Ekstraligi Żużlowej SA. Chodzi oczywiście o pomysł poszerzenia Ekstraligi (z 8 do 10 drużyn) lub wprowadzenia tzw. dzikich kart – drużyna spełniająca wszystkie normy może wykupić sobie starty w najwyższej lidze.
Wszystko przez to, że Ekstraliga ma siedzibę w tej przebiegłej i cwanej Bydgoszczy, a fuj!!!
Tak prezentuje się kolejna (żałosna) opinia, z którą mogliśmy się spotkać w ostatnich dniach.
To teraz może ja coś powiem, tym wszystkim zawistnym „dzieciom Neostrady ™”.Chłopcy i dziewczęta - to są kompletne BZDURY!!!! Te przepisy (jeśli wejdą w życie) będą równe dla wszystkich, nikt nie faworyzuje bydgoskiego klubu. Rozumiem zazdrość i nieobiektywną ocenę – Polonia jeszcze nigdy nie spadła (i nie spadnie) z najwyższej ligi. Jednak ja (jako wierny kibic) głośno i wyraźnie powtarzam za prezesem Leszkiem: Polonia obroni się sama! Czego sobie i Wam życzę!!!
Rafał Maksellon