


Jak już informowaliśmy, siatkarki GCB Centrostalu Bydgoszcz uległy, można powiedzieć - tradycyjnie, w spotkaniu rozgrywanym w Kaliszu. Osłabione brakiem Marty Pluty podopieczne Jacka Grabowskiego nie zdołały ugrać chociażby jednego seta, przegrywając ostatecznie 0:3 (-15, - 16, -21).
Pierwsze dwie partie to zdecydowana dominacja miejscowych. Spotkanie rozpoczęło się jednak od długiej wymiany, którą zakończyła skutecznym atakiem Helena Horka. Następnie ukazała się największa bolączka tego dnia Centrostalu. Był nią oczywiście problem z rozegraniem. Siatkarki Winiar Bakalland Kalisz bez kłopotów odczytywały intencje Justyny Łunkiewicz. Pozwoliło to gospodyniom wysforować się na wysokie prowadzenie – 20:9. Wtedy to jednak, chcąc zmienić sytuację na parkiecie, trener Jacek Grabowski zdecydował się na zmianę rozgrywającej. Miejsce popularnej „Jupi” zajęła legenda bydgoskiej siatkówki – Ewa Kowalkowska.
Dało to pozytywny efekt. Wydawało się wtedy, iż Centrostal będzie w stanie powalczyć o korzystny dla siebie rezultat. Udawało się zablokować chociażby Annę Barańską, a skutecznym plasem popisała się Joanna Kuligowska. Po chwili jednak wszystko wróciło do normy i Sylwia Wojcieska zakończyła zwycięską przez kaliszanki partię asem serwisowym. Ostatecznie na tablicy świetlnej widniał wynik 25:15, co nie napawało optymizmem przed dalszą częścią pojedynku.
Drugi set rozpoczął się od mocnego uderzenia miejscowych. Podopieczne Igora Prielożnego dzięki konsekwentnej grze blokiem i skuteczności Anny Barańskiej osiągnęły wysokie prowadzenie. Na pierwszą przerwę techniczną siatkarki obu zespołów schodziły przy stanie 8:3 na korzyść miejscowych. Sygnał do zmiany rezultatu dały dwie punktowe akcje Alicji Malinowskiej, która tego dnia była najjaśniejszą postacią w swoim zespole. Następnie rozpoczęła się egzekucja. Liczne błędy popełniane przez bydgoszczanki połączone z siłą rażenia Winiar Bakalland dały efekt w postaci zwycięstwa także i w tej partii. Tym razem w stosunku 25:16.
Fani bydgoskiego zespołu wierzyli, iż trzecia odsłona pojedynku okaże się inna, niż poprzednie. I rzeczywiście tak było, choć początek niczym się nie różnił. Fatalna skuteczność w ataku utrzymywała się i to kaliszanki kontrolowały grę, o czym świadczy chociażby wynik przejściowy – 9:5. Wtedy jednak dały o sobie znać siatkarki Centrostalu. Podopieczne Jacka Grabowskiego wzięły się z powodzeniem za odrabianie strat. Pierwsze skrzypce w ofensywie grały Joanna Kuligowska oraz Alicja Malinowska. Gdy Anna Barańska nadziała się na podwójny blok zawodniczek z grodu nad Brdą, wiara na pokonanie kaliszanek na pewno wzrosła. Chwilę później za sprawą asa serwisowego „Jadzi” to bydgoszczanki prowadziły już 15:12.
Później jednak inicjatywę przejęła drużyna z Wielkopolski, a przewaga gości zmalała w ciągu chwili. Po udanym bloku Dominiki Kuczyńskiej na Helenie Horce rozmiar prowadzenia przez kaliszanki zmalał do dwóch „oczek” – 23:21. Wtedy o przerwę poprosił Igor Prielożny. Po jego reprymendzie dwa kolejne punkty padły łupem kaliszanek. Ostatni punkt zdobyła, wykorzystując swoje umiejętności techniczne, Anna Barańska.
„Brak Pluty to ogromne osłabienie. Zespół stracił liderkę. Bez tak ważnego ogniwa byliśmy momentami bezradni.” – mówi trener bydgoskiego zespołu Jacek Grabowski. Wydaje się, iż słowa te mówią same za siebie. Czekając na korzystne rezultaty z ligowymi potentatami trzeba najpierw oczekiwać na powrót do gry Marty Pluty.
Winiary Bakalland Kalisz – GCB Centrostal Bydgoszcz 3:0 (25:15, 25:16, 25:21)
Winiary: Barańska, Woźniakowska, Spalova, Horka, Godos, Wojcieska, Sawicka (libero) oraz Owczynnikowa, Oliviera
Centrostal: Malinowska, Liniarska, Ściurka, Kuczyńska, Łunkiewicz, Malinowska, Kuligowska, Leśniewicz (libero) oraz Kowalkowska, Naczk, Cekowa
Jakub Stykowski