

Takich trzech, jak te dwa, nie było ani jednego. Mowa oczywiście o punktach, których od blisko dwóch miesięcy nie udało się wywalczyć bydgoskiej Delekcie. W piątkowy wieczór zespołowi z miasta nad Brdą udało się dorobek punktowy poprawić. Podopieczni Rostislava Chudika zrewanżowali się Jadarowi Radom za porażkę sprzed kilku tygodni i zwyciężyli po pasjonującym pojedynku 3:2.
Początek lutego 2007 roku, Radom - do hali MOSiR-u przyjeżdża niemal odwieczny rywal siatkarzy z Małopolski - Delecta. Bydgoszczanie po dwóch setach są w siódmym niebie, bowiem prowadzą i są na najlepszej drodze do wygrania pojedynku bez straty seta. Wówczas drugi oddech złapali gospodarze, doprowadzając do tie-breaka, a nim potwierdzili swoją dominację i uratowali dwa punkty.
Historia pojedynków radomsko-bydgoskich jest bardzo długa. Oba zespołu od kilku lat nieprzerwanie rywalizują

ze sobą na płaszczyznach pierwszej ligi oraz Polskiej Ligi Siatkówki. Wspólnie awansowały również do ekstraklasy. Sięgając do kart historii (niezbyt odległej), trudno doszukać się zwycięstwa bydgoskiej drużyny nad radomianami na ich terenie. Tak było między innymi w listopadzie 2003 roku, gdy RTS Jadar pokonał Chemika Bydgoszcz 3:1. Co ciekawe, wówczas w kadrach tych zespołów znajdowało się dwóch zawodników, którzy pojawili się na parkiecie w piątkowy wieczór -
Maciej Pawliński (Jadar) oraz
Artur Hoffmann.
Pawliński pojawił się w wyjściowym zestawieniu ekipy kierowanej przez trenera
Wojciecha Stępnia, ale nie uchronił swojego zespołu od porażki w premierowym secie aż 15:25. Mimo braku
Kamila Kacprzaka (odnowiła mu się kontuzja kolana), bydgoszczanie bardzo dobrze poczynali sobie w ataku, w czym celowali
Krzysztof Janczak oraz
Martin Sopko. Słowak został wybrany (jak najbardziej zasłużenie) graczem meczu. Po zmianie stron role się odwróciły i to miejscowi zaczęli nadawać ton wydarzeniom. Choć ich przewaga nie była tak znacząca, jak Delecty w pierwszej partii, to wystarczyła do spokojnego triumfu 25:20.
W trzecim secie bardzo długo toczyła się wyrównana walka, a wynik oscylował wokół remisu. Im bliżej do końcówki, tym bardziej zarysowywała się dominacja gości. Znakomita postawa Janczaka, który kończył wiele trudnych piłek, wyprowadziła bydgoszczan na prowadzenie 20:16. Wydawało się, że podopieczni
Rostislava Chudika utrzymają tę przewagę, ale...kolejne cztery punkty trafiły na konto radomian. Ten zryw kosztował Jadar zbyt wiele sił, a Delecta, dzięki serii znakomitych akcji w obronie i bloku, wygrała trzecią odsłonę 25:21.
Czwarty set rozpoczął się od mocnego uderzenia Jadaru, który prowadził 4:0. Przewaga szybko została zneutralizowana przez bydgoskich siatkarzy i bardzo długo utrzymywał się remis. Dopiero decydujące fragmenty tej części gry zadecydowały o zwycięstwie gospodarzy. W ataku znakomicie zaprezentował się
Sebastian Pęcherz, który niemal w pojedynkę rozstrzygnął końcowe losy tej partii.
Tie-breaki w kontaktach Jadaru z Delectą to już niemal tradycja. Piątkowy pojedynek był czwartym z rzędu w Radomiu, który kończył się w ten sposób. Do momentu zmiany stron toczyła się wyrównana walka, zakończona prowadzeniem Delecty 8:7. Później bydgoszczanie wypracowali sobie dużą przewagę i prowadzili aż 13:9. Wówczas powtórzyła się sytuacja z trzeciej odsłony i gospodarze wyrównali na 13:13. Ostatnie słowo należało do bydgoszczan, którzy ostatecznie zwyciężyli 15:13, a całą konfrontację 3:2.
Równie ważny pojedynek toczył się w Warszawie, gdzie miejscowy AZS podejmował Płomień Sosnowiec. Choć zespół ze stolicy prowadził już 2:1 i miał kilka piłek meczowych, to nie udało mu się wygrać tego pojedynku. Drużyna beniaminka PLS-u wygrała czwartego seta, a także tie-break i wywiozła z parkietu outsidera ligi cenne dwa punkty.
Jadar Radom - Delecta Bydgoszcz 2:3 (15:25, 25:20, 21:25, 25:22, 13:15)
Delecta: Oczko, Grant, Matusiak, Janczak, Cerven, Sopko, Dębiec (libero) oraz Stępień, Kaczmarek, Hoffmann
Jadar: Maciończyk, Liefke, Nowik, Gawryszewski, Pawliński, Kocik, Obdrzałek (libero) oraz Lipiński, Owczarski, Żaliński, Pęcherz
Eryk Dominiczak