

Zwycięzca poniedziałkowego spotkania pomiędzy Energą Gedanią Gdańsk oraz GCB Centrostalem Bydgoszcz, które kończyło zmagania w ramach 10 kolejki Ligi Siatkówki Kobiet, miał znacząco poprawić sytuację jednego z zespołów w tabeli. Bydgoszczanki liczyły, że przełamią fatalną passę sześciu ligowych porażek z rzędu. Nie potrafiły jednak zrealizować swoich założeń i to gdańszczanki zakończyły swoją fatalną serię - po ośmiu latach niepowodzeń udało im się wygrać z zespołem z Bydgoszczy. Podopieczne Leszka Milewskiego wygrały 3:1 i dołączyły do grona zespołów z dwucyfrowym dorobkiem punktowym.
Bydgoszczanki rozpoczęły pojedynek bardzo nerwowo, czego efektem było prowadzenie Gedanii 8:5. Niedokładne rozegrania Swietłany Gałkiny kontrastowały z koncertową grą Ewy
Kasprów, która dzięki dobremu przyjęciu zagrywki mogła pozwolić sobie na kombinacyjną i nieszablonową grę. Dokładne dogrania przyjmujących umożliwiały uruchamianie środkowych. Dzięki temu jedną z wyróżniających się zawodniczek z Gdańska była Natalia Ziemcowa, która ze spokojem omijała ręce blokujących bydgoszczanek. Przy stanie 12:7 dla gospodyń o czas poprosił trener Kosmol. Jego starania na niewiele się jednak zdały - siatkarki Centrostalu nadal nie potrafiły uspokoić gry, a zespołowi brakowało liderki w ataku. Przy stanie 18:10 na placu gry pojawiły się: Ewa Kowalkowska oraz Justyna Łunkiewicz, które zastąpiły Alicję Malinowską, a także Gałkinę. Nie zmieniło to losów seta, który padł łatwym łupem gedanistek 25:16.
W początkowej fazie drugiej partii dominacja gospodyń nie podlegała dyskusji. Zawodniczki Centrostalu nie potrafiły zagrywką odrzucić rywalek od siatki. Bardzo dobrze spisywała się Katarzyna Wellna, która kilkukrotnie oszukała bydgoski blok. Po błędzie Malinowskiej było już 14:8 i wszystko wskazywało na to, że w tym secie również triumfują miejscowe siatkarki. Tymczasem od tego momentu w gdańskim zespole przestało funkcjonować przyjęcie. Ewa Kasprów była zmuszona do wykorzystywania wyłącznie skrzydłowych, które nie radziły sobie w trudnych sytuacjach. Niemal bezbłędna w premierowej odsłonie meczu Elżbieta Skowrońska pomyliła się w krótkim czasie aż czterokrotnie i na tablicy wyników pojawił się rezultat 15:15. W tej fazie seta niemal wszystkie piłki w bydgoskim zespole były kierowane do Doroty Ściurki, która wyprowadziła swoją drużynę na prowadzenie 17:15. Wprawdzie gdańszczankom udało się wyrównać na 18:18, ale kolejne trzy punkty trafiły na konto gości. Zadecydowało to o losach tej odsłony, którą wygrał Centrostal 25:20.

Libero Dominika Leśniewicz to jedna z nielicznych siatkarek GCB Centrostalu, do których nie można mieć zastrzeżeń.
W trzeciej partii nastąpiła metamorfoza Gedanii, która ponownie zaczęła dominować na boisku. Największym mankamentem Centrostalu była jakość rozegrania, które łatwo odczytywały siatkarki z północnej Polski. Podopieczne trenera Milewskiego konsekwentnie budowały przewagę, a po asie serwisowym Bereniki Tomsi było już 17:13. W kolejnej akcji doszło do niecodziennego zdarzenia, bowiem zasłabł jeden z sędziów liniowych. Incydent nie wytrącił z równowagi gdańskich zawodniczek, które utrzymały prowadzenie, a po ataku Natalii Nuszel wygrały tę część pojedynku 25:18.
Podobny przebieg miała partia czwarta. Gdańszczanki konsekwentnie budowały przewagę, a Centrostal z każdą kolejną akcją tracił wiarę w końcowy sukces. W bydgoskim zespole brakowało komunikacji w asekuracji bloku, co skutkowało wieloma punktowymi plasami gdańskiej drużyny. Dopiero przy stanie 8:7 dle Gedanii na placu gry pojawiła się Petia Cekowa. Bułgarka wniosła sporo ożywienia w szeregi gości, ale jej obecność nie wystarczyła do wywiezienia z Gdańska korzystnego rezultatu. Po atakach Skowrońskiej oraz wybranek MVP meczu Nuszel Gedania prowadziła już 19:16, a w końcowych fragmentach seta oddała rywalkom zaledwie trzy punkty, dzięki czemu mogła się cieszyć z pierwszego od października 2000 roku zwycięstwa nad GCB Centrostalem.
Po dziesiątej serii gier z nazwą bydgoskiego klubu coraz poważniej można łączyć słowo "baraże". Choć teoretycznie potencjał kadrowy bydgoskiej ekipy jest spory, to na boisku nie tworzy ona kolektywu zdolnego do odnoszenia zwycięstw. Zastanawia brak zaufania do Cekowej, która posiada różnorodny wachlarz możliwości w ataku, a jej głównym zajęciem w tym sezonie jest stanie w kwadracie dla zawodniczek rezerwowych. Olbrzymim problemem jest brak dokładnego rozegrania. Swietłana Gałkina dobre momenty przeplata ze słabymi. Rozegranie Justyny Łunkiewicz jest zdecydowanie zbyt schematyczne i przewidywalne jak na realia LSK. Właśnie w tych dwóch aspektach należy upatrywać problemu Centrostalu. Problemu, który w finalnym etapie może przynieść konieczność kurczowej walki o utrzymanie w barażach.
Energa Gedania Gdańsk - GCB Centrostal Bydgoszcz 3:1 (25:16, 20:25, 25:18, 25:19)
Gedania: Kasprów, Wellna, Tomsia, Ziemcowa, Nuszel, Skowrońska, Siwka (libero) oraz Pasznik, Durajczyk, Kondracjewa
GCB Centrostal: Gałkina, Malinowska, Kuczyńska, Liniarska, Kuligowska, Ściurka, Leśniewicz (libero) oraz Łunkiewicz, Kowalkowska, Naczk, Cekowa
| 1 | Aluprof Bielsko-Biała | 10 | 30 | 30:5 |
| 2 | Winiary Bakalland Kalisz | 10 | 25 | 27:11 |
| 3 | Muszynianka Fakro Muszyna | 9 | 21 | 25:10 |
| 4 | Farmutil Piła | 10 | 19 | 22:14 |
| 5 | AZS AWF Poznań | 10 | 12 | 17:22 |
| 6 | Stal Mielec | 10 | 10 | 14:22 |
| 7 | MKS Dąbrowa Górnicza | 10 | 10 | 14:23 |
| 8 | Energa Gedania Gdańsk | 10 | 10 | 15:25 |
| 9 | GCB Centrostal Bydgoszcz | 10 | 6 | 12:27 |
| 10 | Pronar Zeto Astwa AZS Białystok | 9 | 4 | 8:25 |
Eryk Dominiczak