Powrót do korzeni



Działacze Delecty/Chemika Bydgoszcz znaleźli zmiennika dla rozgrywającego Tomasza Borczyńskiego. We wtorek sfinalizowali dwuletnią umowę z wychowankiem bydgoskiego klubu Arturem Hoffmannem, który tym samym po dwuletniej przerwie wraca do macierzystego zespołu. Jak sam podkreśla, decyzja o powrocie z Francji była „najtrudniejszą w życiu”.
Artur Hoffmann do momentu pojawienia się w klubie
Pawła Blomberga był podstawowym rozgrywającym bydgoskiej drużyny. Blomberg miał jednak inną filozofię gry, co spowodowało, że Hoffmann przeniósł się do Jokera Piła, z którym wywalczył awans do Polskiej Ligi Siatkówki. Nigdy nie dane mu było zagrać w siatkarskiej elicie, gdyż przed sezonem 2005/2006 klub pozyskał bardzo doświadczonego playmakera Sławomira Gerymskiego. Sprowadzony do Chemika w miejsce Hoffmanna
Łukasz Kruk grał znacznie poniżej oczekiwań.
Pomimo tego „Kita” nie wrócił do grodu nad Brdą. Wyemigrował do Francji i podpisał kontrakt z czwartoligowym Canteleu Maronne. Zespół z Normandii spisywał się w rozgrywkach bardzo dobrze, na finiszu rozgrywek wyprzedził lepszym stosunkiem setów zespół Vandoeuvre-Nancy Volley-Ball i mógł świętować awans do trzeciej ligi. Pomimo wcześniejszych zapewnień nie pozostał na kolejny sezon pod skrzydłami trenera Canteleu Maronne – byłego reprezentanta Polski
Wojciecha Fabiańczyka. Postanowił wrócić do Bydgoszczy. „Muszę przyznać, że mam wobec trenera i prezydenta klubu
Bernarda Bourbone’a wyrzuty sumienia. Dałem słowo, że po awansie pozostanę w zespole na kolejny rok. Złamałem jednak przyrzeczenie. Niespodziewanie opuściłem klub i wiem, że wszystkich zawiodłem. Stworzono mi w tym klubie bardzo dobre warunki. Nie wiem, czy w Maronne zrozumieją moją decyzję, ale w Bydgoszczy, gdzie spędziłem tyle lat, złożono mi dobrą propozycję.” – mówi Hoffmann o plusach i minusach swoich przenosin do Delecty/Chemika.
Artur Hoffmann jest drugim, po
Wojciechu Kaźmierczaku, wychowankiem, który po pobycie w innych klubach (Kaźmierczak grał w minionym sezonie w Avii Świdnik) wraca do Bydgoszczy.
Eryk Dominiczak