


Drugie miejsce w prestiżowym turnieju 60-tych urodzin speedwaya w Poole jest dobrym rozpoczęciem sezonu, dla Andreasa Jonssona. Za jego plecami uplasowali się jeźdźcy z niższymi numerami Grand Prix, co daje z pewnością, im wiele do myślenia przed sezonem mistrzowskim.
"Jestem naprawdę zadowolony ze startu w Poole. To dla mnie pierwsze zawody i właściwie drugi kontakt z torem i motocyklem w tym roku. W piątek odbyłem dwugodzinną sesję treningową na torze Arena Essex, która mnie usatysfakcjonowała jeśli chodzi o przygotowanie motocykli i silników. Gorzej było ze mną, bo czułem się źle i walczyłem po trosze z motocyklem, torem i przeziębieniem. W niedzielę, na szczęście, było już dobrze." - mówi, Andreas Jonsson.
Andreas rozkręcał się biegu na bieg, a kluczowe znaczenie miał bezpardonowy pojedynek z Hansem Andersenem w ostatniej serii startów. "W pierwszym biegu turnieju miałem trochę szczęścia, bo punkty zdobyłem po upadku Emila Sajfutdinowa i defekcie Nicki Pedersena, ale to wszystko działo się na pierwszym okrążeniu i nie wiadomo jak potoczyłby się dalej ten bieg. Kolejne starty były już zupełnie dobre i jeździło mi się naprawdę nieźle. Oby tak dalej! To chyba dobre rozpoczęcie sezonu i przetarcie, bo przeciez pierwszy start druzynowy mam własnie tu, na torze Piratów!" - dodaje, popularny AJ.
"Żeby nie było aż tak dobrze to po stronie minusów tego turnieju zapisuję uszkodzony silnik. Nie wiem, na ile, ale boję się, że go straciłem. O tyle szkoda, że był to silnik, który wygrał dla mnie zawody w Gelsenkirchen. Mój tuner - Mikael Blixt, twierdzi, że uda się go odbudować, a jeśli nie to zbuduje mi jeszcze lepszy, więc nie ma co teraz się tym przejmować." - informuje, Jonsson.
Ekipa Andreasa z Dariuszem Fijałkowskim za kierownicą busa, opuszczała stadion w dobrych humorach. "Grunt, że zacząłem sezon szczęśliwie i z dobrym wynikiem sportowym, co jest szczególnie ważne biorąc pod uwagę w jakiej stawce i o jaką nagrodę dziś rywalizowaliśmy!" - kończy.
Jakub Stykowski
żródło: oficjalna strona ajracing.