

Drodzy moi… ten felieton jest przełomowy . Nareszcie mogę udowodnić, że jestem bardziej żenujący niż bracia Mroczek. Jestem tak żenujący, że zacznę od żenującego żartu. Nie dorównam oczywiście panu Karolowi S. ale obiecuję, że się postaram…
Na szczęście Emil sprostował swoją wypowiedź. Tym samym uspokoił nieco sytuację. Jednak tak jak w dowcipie - niesmak pozostał…Bez usprawiedliwienia pozostawiam wszelkie spory z trenerem bądź zarzuty kierowane pod adresem „SuperZenka”. To już gruby nietakt. Zawodnik w żadnym wypadku nie powinien krytykować trenera. Tym bardziej zawodnik młodzieżowy! Od tego jesteśmy my: redakcje sportowe lub, w moim przypadku, pseudopublicyści.
Docenić Andreasa!
Przez to całe Emilowe szaleństwo odstawiliśmy na bok gwiazdę naszej drużyny. Jonsson przestał być ulubieńcem bydgoskiej publiczności? Nie, to jest niemożliwe! Kibice zapatrzeni w Emila zapominają powoli o jednej z bardziej wyrazistych i znaczących postaci w historii bydgoskiego żużla!
Zawodnicy tacy jak Andreas powinni być szczególnie doceniani. Taka już natura żużlowego zwierzaka. Wydaje mi się, że Emilowi to całe zamieszanie też nie służy. W tej chwili młody Rosjanin ma status supergwiazdy, a powinien być „tym drugim” po Jonssonie. Nie chce odbierać Emilowi umiejętności ani zapału – jest świetnym zawodnikiem i na pewno zajdzie bardzo wysoko. Uważam jednak, że powinniśmy bardziej rozpieszczać kapitana i największą gwiazdę naszej drużyny. Szczególnie dlatego, że nie jest najemnikiem. AJ to zawodnik związany z naszym klubem nie tylko portfelem .Sympatyczny Szwed jest z nami na dobre i złe. Wierzę, że jeśli tylko będzie miał taką możliwość to zostanie w Bydgoszczy do końca kariery!
Gdzie Leszek nie może tam Golloba pośle…
No kto by pomyślał, Jacek Gollob w Polonii…Założenia przed sezonem były trochę inne. Wszyscy chcieliśmy oglądać młodszego z braci, no ale jaka liga, taki Gollob. Pamiętacie jeszcze butelki i inne dziwne przedmioty lecące w kierunku "Jacy", kiedy przyjechał do nas z tarnowskimi "Jaskółkami"? Jak powszechnie wiadomo, żużlowy kibic zmiennym jest. Jacek został przecież znienawidzony po wypadku, w którym uczestniczył też Piotruś "PePe" Protasiewicz. Nagle świat stanął na głowie. Dziś Jacek Gollob ma być bohaterem naszej drużyny (celowo napisałem MA BYĆ), a "PePe" jest właściwie stracony dla bydgoskich kibiców.
Niestety, debiut w roli pierwszoligowca nie wyszedł Jackowi. Właściwie to mało powiedziane, to była kompletna klapa. Szczerze mówiąc, spodziewałem się czegoś ciekawszego. Muszę przyznać, że jestem bardzo rozczarowany postawą Jacka. Oby następny mecz okazał się nieco lepszy w wykonaniu starszego z braci Gollobów. Jacek na razie słabo się prezentuje, czego nie można tego powiedzieć o Tomku. Król żużlowych torów. Mistrz jazdy w łuku i Bóg czterech okrążeń. Przeżywa drugą, a nawet trzecią młodość. Czy to czas na wielkie sukcesy? Cholera jasna – oczywiście, że tak! Tomek już od jakiegoś czasu nie wygrał dwóch turniejów w sezonie. A to przecież nie koniec, zostało jeszcze kilka odsłon cyklu Grand Prix. Myślę, że Król Tomasz pokusi się jeszcze o kilka zwycięstw.
Czy Gollob zostanie mistrzem? Mam nadzieję, że tak! Czekam na ten moment już od dobrych kilku lat. Od tych kilku lat niezmiennie wierzę w sukces Tomka. Dziś śmieje się z tych znawców, którzy od dłuższego czasu uparcie twierdzą, że Gollob się kończy. Gollob się nie kończy, on się zaczyna od nowa. Taki neverending Gollob!
Tomek wydaje się zmieniać i dorastać. Jeździ z większym luzem, wydaje się być bardziej pewny siebie. Nie spina się już tak, może to kwestia maszyn, a może coś w Tomku pękło? Może teraz – po raz pierwszy w swojej karierze - jest naprawdę przygotowany na zdobycie upragnionego tytułu? Mam nadzieję, że w tym roku się uda!
Kończę już felieton, nie będę was zanudzał. Trzymajmy kciuki za Tomka… i za Jacka też!
Rafał Maksellon