Daniel Trojanowski: Możemy bardzo pozytywnie zaskoczyć


Już w niedzielę Polska osada po raz pierwszy od 1972 roku wystąpi w finale wioślarskich ósemek ze sternikiem. Awans do czołowej szóstki jest już wielkim sukcesem, jednak wiadomo, iż apetyt rośnie w miarę jedzenia. O biegu repasażowym oraz szansach w najważniejszej gonitwie roku rozmawialiśmy z Danielem Trojanowskim, który jest zawodnikiem bydgoskiego Zawiszy.
- (
Jakub Stykowski)
Ostatni wyścig z waszym udziałem był bardzo emocjonujący. Po słabszym starcie musieliście odrabiać straty na dystansie. Czy pojawiła się w czasie jego trwania chwila zwątpienia?
- (
Daniel Trojanowski - sternik ósemki) Myślę, że gdyby nastąpiła chwila zwątpienia to nie weszlibyśmy do finału Igrzysk.
- Rola sternika-motywatora wydaje się w takich sytuacjach bardzo ważna...
- Nie będę przeceniał swojej roli, ale niewątpliwie moje słowa mają niemałe znaczenie. Wystarczy sobie wyobrazić sytuacje, w której krzyczę "chłopaki przegrywamy długość łodzi i nie mamy szans..."
- Jaki czynnik spowodował, iż Polska ósemka ze sternikiem tak słabo wyszła ze startu?
- Starty w tym sezonie nie są naszą mocną strona. Niewątpliwie w tym sezonie mieliśmy wiele kłopotów związanych z treningiem i do trenowania startów nie przyłożyliśmy takiej uwagi jak powinniśmy.
- Jak oceniacie swoje szansę w finale? Poziom wydaje się chyba bardzo wyrównany. Raz pokonujecie Holendrów, następnie oni się wam jednak rewanżują...
- Powiem tak, jeśli uda nam sie popłynąć tak jak czasem potrafimy, to możemy bardzo pozytywnie zaskoczyć...
- Teraz macie trochę czasu na odpoczynek? Czy może wręcz przeciwnie?
- Teraz dobrze i dokładnie wykonamy trening. To podniesie nasz poziom wartości, jako osady. Wypoczynek ciała również wchodzi w grę, ale przede wszystkim umysłu, aby nie nękały nas myśli związane z finałem.
Jakub Stykowski
DODANO: 2008-08-14 23:02
AUTOR: Jakub Stykowski
TAGI:
wywiad, sporty wodne, olimpiada, Pekin, Igrzyska Olimpijskie, wioślarstwo, ósemki, Daniel Trojanowski, sternik, Jakub Stykowski, KATEGORIA Wywiady