Niespodzianka na początek



W pierwszym meczu tegorocznego turnieju World Grand Prix rozgrywanego w Bydgoszczy reprezentantki Dominikany pokonały faworyzowane Amerykanki 3:2. Wynik jest sporym zaskoczeniem, ponieważ to zawodniczki ze Stanów Zjednoczonych przeważały przez cały czas trwania tego emocjonującego spotkania. Pomimo swojej widocznej przewagi, nie zdołały się jednak uchronić przed świetnie dysponowanymi zawodniczkami z Dominikany.
Po stronie obu reprezentacji od samego początku spotkania szwankowało przyjęcie. Publiczność, która licznie zgromadziła się w hali Łuczniczka już w pierwszej akcji meczu mogła się o tym przekonać. Lekko zagrana piłka przez
Andino de Rodriguez okazała się zbyt trudna dla przyjmujących zawodniczek z USA. Na pierwszą przerwę techniczną podopieczne
Beato Miguela Cruza (szkoleniowiec Dominikany) schodziły z trzypunktową przewagą. Niestety, ku niezadowoleniu publiczności, która w tym spotkaniu kibicowała podopiecznym Cruza przerwa motywująco wpłynęła na poczynania siatkarek z USA, które szybko doprowadziły do remisu (8:8). Dalszy ciąg seta oscylował w okolicach remisu (10:10, 15:15, 17:17, 20:20). Decydujący o wygraniu partii przez Stany Zjednoczone okazał się pojedynczy blok, postawiony przez
Nancy Metcalf. Dominikanki nie zdołały się już podnieść. Pierwszą część spotkania zakończyła
Lindsey Berg. (25:23).
Drugą odsłonę tego stojącego na bardzo wysokim poziomie spotkania ponownie dobrze rozpoczęły Dominikanki, które po udanym ataku zdobyły punkt. Ich prowadzenia nie trwało jednak długo. Po stronie USA fenomenalnie zaczęła grać
Jennifer Jones, która na osiem punktów zespołu zdobyła aż cztery. Dzięki zdobytemu przez nią punktu przez pojedynczy blok wraz z koleżankami mogła cieszyć się podczas pierwszej przerwy technicznej (8:5). Amerykanki prowadziły aż do wyniku 21:20. Wtedy właśnie swoją szansę na wygranie drugiej partii ujrzały zawodniczki Miguela Beato Cruza. Świetna gra w obronie oraz bezbłędność w ataku umożliwiła im wygranie go 23:25.
Trzeci set to koncertowa gra Amerykanek, których przewaga w pewnym momencie wynosiła aż osiem punktów (9:1). Dominikanki nie zdołały już nawiązać walki. Przerwa, o którą poprosił trener, nie wniosła nic do poczynań drużyny na parkiecie, która starała się grać punkt za punkt. Przy takim systemie gry końcowy rachunek był prosty, a brzmiał 25:19 dla USA.
Wszyscy, którzy spodziewali się kolejnego wygranego seta, a w konsekwencji całego spotkania przez Stany Zjednoczone, mylili się. Dominikanki znów rozpoczęły bardzo ambitnie, wybraniając kilka trudnych piłek. Przez cały czas trwania seta wynik podobnie jak w drugim oscylował w okolicach remisu. (11:11, 17:17, 19:19, 23:23, 25:25). W końcówce więcej zimnej krwi zachowały skazywane na porażkę Dominikanki, zdobywając dwa punkty z rzędu.(25:27).
Początek ostatniej- piątej odsłony należał do Amerykanek, które prowadziły 3:1. Było to ich ostatnie prowadzenie w tym meczu. Słowna reprymenda, której udzielił swoim zawodniczkom trener Cruz uskrzydliła Dominikanki, które ponownie uwierzyły w swoje nieprzeciętne umiejętności siatkarskie, rozbijając ostatecznie rywalki 9:15.
USA- Dominikana 2:3 (25:21, 23:25, 25:19, 25:27, 9:15).
USA: 3. Haneef, 4. Berg (c), 7. Brown, 9. Joines, 10. Crawford, 12. Metclaf, 14. Lee (libero) oraz 2. Scott, 15. Davis
Dominikana: 1. Valdez, 9. Arias, 10. Cabral, 11. Gonzalez, 13. Martinez, 15. Rodriguez (c), 6. Caso (libero) oraz 3. Bautista, 14. Rivera, 16. Moreta
Szymon Karwasz®