


W pierwszej kolejce PlusLigi Kobiet padło kilka niespodziewanych rezultatów. Z nadzieją, iż dojdzie do kolejnej sensacji wybrały się do Bielska-Białej siatkarki GCB Centrostalu Bydgoszcz. Nic bardziej mylnego, gdyż to podopieczne Igora Prielożnego zdecydowanie brylowały na własnym parkiecie i zwyciężyły 3:0.
Wielu fachowców taki wynik typowało już przed rozpoczęciem tej konfrontacji, wszak zespoły te mają w tym sezonie zupełnie inne cele. Bydgoszczanki, które dostały się do ekstraklasy wręcz "kuchennymi" drzwiami chciałyby się utrzymać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Gospodynie mają natomiast tylko jeden cel – zdobyć mistrzostwo kraju. W tej sytuacji zatrudniono na stanowisko trenera Igora Prielożnego, który rozpoczął budowanie dream teamu i ściągnął z Kalisza między innymi Anne Barańską oraz Helene Horkę. „Pieniądze nie robią wyniku, a jedynie pomagają.” - tłumaczy słowacki szkoleniowiec.
Mimo jego ostrożnych słów od pierwszej minuty gry widać było różnicę klas między zespołami. Ekipa prowadzona przez Piotra Makowskiego pomimo dobrego przyjęcia zagrywki miała problemy z kończeniem ataków. Po przeciwnej stronie siatki dochodziło wręcz do odwrotnej sytuacji, gdyż dzięki Katarzynie Skorupie gra bielszczanek opierała się na kombinacji i wykorzystywaniu siły w ataku, czego efektem było prowadzenie miejscowych na pierwszej przerwie technicznej 8:4.
„Pałacanki” wiedząc, iż w szeregach gospodyń zabrakło kontuzjowanej libero – Agaty Sawickiej próbowały zdobywać punkty bezpośrednio z zagrywki lub chociażby odrzucić przeciwniczki od siatki. Było to jednak ryzyko, które się ostatecznie nie opłaciło, ponieważ większość piłek zatrzymywała się na siatce. Małe rozprężenie wdarło się w szeregi Aluprofu przy stanie 18:9, kiedy to za sprawą między innymi Dominiki Kuczyńskiej, podopieczne Piotra Makowskiego zdobyły trzy punkty z rzędu. Rozluźnienie trwało jednak krótko i po chwili znów prym wiodły tylko gospodynie, które ostatecznie zwyciężyły w pierwszej partii 25:15.
Krótki zryw Centrostalu w pierwszej odsłonie dawał nadzieję na lepszą przyszłość i tak rzeczywiście było. Trener Makowski zdecydował się na rotację w składzie, co poprawiło jakość gry prowadzonego przez niego zespołu. Jedną z najjaśniejszych postaci na parkiecie była Katarzyna Mróz, która nie miała problemów z kończeniem ataków, a gdy do tego dobrze na polu zagrywki spisywała się Izabela Kasprzyk wydawało się, że ekipa z miasta nad Brdą ma szansę nawet wygrać ten pojedynek. Tym bardziej, iż widoczny był już brak automatyzmu w przyjęciu zagrywki gospodyń.

Była już kapitan GCB Centrostalu - Joanna Kuligowska nie może mieć dziś powodów do zadowolenia.
Przełomowy moment tego spotkania nastąpił przy stanie 19:18 na korzyść bielszczanek, kiedy to na polu zagrywki pojawiła się Anna Barańska. Jej wprowadzenia piłki do gry, siały popłoch po drugiej stronie siatki. Często bydgoszczanki nie były w stanie odebrać jej serwisu, a prawie zawsze przyjęcie było niedokładne. Siatkarki Aluprofu grały bardzo spokojnie i wykorzystały swoje doświadczenie i również ta partia padła ich łupem, tym razem w stosunku 25:20.
Trzeci set to już tylko dopełnienie formalności. Od początku prym wiodły główne faworytki do zwycięstwa w całych rozgrywkach, mimo że trener Prielożny dał szansę zaprezentowania się rezerwowym. Nadal świetnie radziła sobie Barańska, która była motorem napędowym swojej drużyny i została także nagrodzona tytułem MVP spotkania. „Sytuacja z końcówki poprzedniej partii nieco podłamała nasze siatkarki. Myślę, że zwycięstwo dodałoby wiary dziewczynom, że można tego przeciwnika pokonać. Zaznaczam jednak, iż na każdej pozycji po drugiej stronie siatki była indywidualność.” - przyznał w rozmowie ze Sportową Bydgoszczą wiceprezes KS Pałac Bydgoszcz oraz menedżer GCB Centrostalu Bydgoszcz, Waldemar Sagan.
„Zespół tworzy kolektyw i każda zawodniczka wnosi coś do gry. Przypomnę tu chociażby postawę rezerwowej – Katarzyny Mróz. Chcemy grać większą liczbą siatkarek, aby był to uzupełniający się zespół. Wierzę, że właśnie ta zespołowość będzie naszym atutem w kolejnych spotkaniach.” - dodaje.
„Absolutnie nie ma co robić z tej porażki tragedii. Zespół Aluprofu ma zupełnie inne cele. To drużyna złożona z samych indywidualności. Zawsze chcemy wygrywać, ale wiedzieliśmy jadąc na tej pojedynek, iż będzie o to niezwykle trudno. Musimy teraz spokojnie ten mecz przeanalizować. My musimy zdobywać punkty z innymi drużynami. Ważny mecz rozegramy już w piątek z MKS-em Dąbrowa Górnicza.” - kończy.
BKS Aluprof Bielsko-Biała – GCB Centrostal Bydgoszcz 3:0 (15,20,14)
Aluprof: Skorupa, Dziękiewicz, Horka, Studzienna, Barańska, Bamber, Ciaszkiewicz (libero) oraz Kaczmar, Gajgał, Okuniewska (dawniej Tomsia) i Waligóra.
Centrostal: Kuczyńska, Kowalkowska, Smak, Zielińska, Kuligowska, Naczk, Wysocka (libero) oraz Łunkiewicz, Mróz, Nowakowska, Hardzejewa i Kasprzyk.
Jakub Stykowski