Zagrały lepiej, ale...



Drugiej porażki podczas rozgrywanego w Bydgoszczy turnieju World Grand Prix poniosły polskie siatkarki. Tym razem podopieczne Andrzeja Niemczyka okazały się słabsze od ekipy USA, przegrywając 1:3 (24:26, 22:25, 25:18, 21:25). „Gdybyśmy nie popełnili kilku głupich błędów, każdy set mógłby się potoczyć zupełnie inaczej” – mówił po spotkaniu polski szkoleniowiec. I trudno się z nim nie zgodzić.
Choć w czwartek w hali „Łuczniczka” zasiadło mniej kibiców niż podczas premierowego spotkania z mistrzyniami świata – Włoszkami, to na atmosferę panującą na bydgoskim obiekcie nie można było narzekać.
Początek spotkania należał do Polek, które na pierwszą przerwę techniczną schodziły, prowadząc 8:6. Doskonałą partię rozgrywała zwłaszcza
Milena Rosner, która czterokrotnie skutecznie kończyła ataki z lewego skrzydła. Lepiej zaczął funkcjonować polski blok, po którym często Polki miały szanse wyprowadzić kontratak. Kilka błędów zawodniczek
Andrzeja Niemczyka spowodowało, że Amerykanki wyszły na prowadzenie 13:11. Dwupunktowa przewaga zawodniczek ze Stanów Zjednoczonych utrzymywała się przez kilka kolejnych akcji. Dopiero ataki
Małgorzaty Glinki-Mogentale, niezawodnej w tej odsłonie pojedynku Rosner i blok
Sylwii Pyci spowodowały, że nasza reprezentacja dogoniła podopieczne
Lang Ping. Po chwili Polki przegrywały różnicą trzech punktów – 19:22, by po chwili na tablicy wyników znów widniał remis – po 24. Ostatnie akcje skuteczniej rozegrały Amerykanki. Najpierw skutecznie z obejścia z prawego skrzydła zaatakowała
Heather Bown, a następnie blok reprezentacji USA zmusił
Joannę Mirek do błędu w ataku.
W drugie części meczu prowadzenie zmieniło się równie często, co w premierowym secie. Polki miały znaczne problemy w ataku, gdyż
Izabela Bełcik niejednokrotnie nie dorzucała piłek do skrzydła, co miało przełożenie na jakość poczynań ofensywnych mistrzyń Europy. Po ataku Glinki-Mogentale biało-czerwone prowadziły 11:10. Na drugą przerwę techniczną zespoły udały się przy prowadzeniu USA 16:14. Później obraz gry nie uległ zasadniczej zmianie. Amerykanki utrzymały kilkupunktowe prowadzenie, wygrywając ostatecznie drugą partię 25:22.
W trzecim secie zobaczyliśmy w wykonaniu Polek lepszą grę, choć, jak podkreślał po meczu Andrzej Niemczyk, nie była to gra na optymalnym poziomie. Nasze zawodniczki zagrały skuteczniej w obronie, kilkukrotnie stwarzając sobie sytuację do zdobycia punktu z kontrataku. Przy stanie 9:9 w polu zagrywki stanęła Bełcik. Amerykanki nie radziły sobie z jej serwisem, niedokładnie go przyjmując. W dodatku polskim siatkarkom dopisało szczęście, gdy piłka po jednej z zagrywek naszej rozgrywającej zahaczyła o taśmę i spadła na boisko rywalek. Polski zespół prowadził już 16:11, choć nie był to jeszcze, mając w pamięci wydarzenie z pierwszego seta meczu z Włoszkami, powód do hurraoptymizmu. Tym razem zawodniczki trenera Niemczyka nie powieliły błędów z meczu z mistrzyniami świata, aczkolwiek trzeba dodać, że Amerykanki przechodziły wyraźny kryzys formy. Po ataku Mirek było 23:16, a seta efektownym pojedynczym blokiem na
Daniele Scott zakończyła Pycia.
Wydawało się, że zmobilizowane Polki będą w stanie doprowadzić do tie-breaka. Początek czwartej części potyczki ułożył się niepomyślnie dla naszych kadrowiczek. Po bloku Crawford i Bown na
Ani Podolec było już 5:2 dla przeciwniczek polskiej reprezentacji. W dodatku pojawiły się problemy z wykończeniem akcji ofensywnych. Coraz szczelniejszy blok Amerykanek i dobra gra w defensywie spowodowała, że Polski nie były w stanie długo zbliżyć się do rywalek. Udało się to dopiero po autowym ataku Bown, kiedy to Polki przegrywały już tylko jednym punktem - 14:15. Po bloku
Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty i Izabeli Bełcik był remis 16:16, ale to było wszystko, na co stać było mistrzynie Starego Kontynentu w tym spotkaniu. Inicjatywę przejęły zawodniczki Lang Ping, które wypracowały sobie trzypunktową przewagę, której nie oddały już do końca.
Polska – USA 1:3 (24:26, 22:25, 25:18, 21:25)
Polska: Skorupa, Skowrońska-Dolata, Glinka-Mogentale, Mirek, Rosner, Liktoras, Zenik (libero) oraz Podolec, Bamber, Pycia, Bełcik
USA: Haneef, Berg, Bown, Jones, Crawford, Metcalf, Candace (libero) oraz Davis, Scott
Sędziowali: Ravil Samedov (Rosja) i Fotios Lekkas (Grecja)
Widzów: ok. 6000
Na zakończenie turnieju Polki zmierzą się z Dominikankami (początek o godzinie 20), natomiast o 17 zmierzą się reprezentacje Włoch i USA. Wyniki, wypowiedzi i zdjęcia z tych spotkań już wkrótce na naszych łamach. Zapraszamy!
Eryk Dominiczak