

Na pierwszy ogień w rundzie rewanżowej podopiecznym Macieja Borkowskiego przyjdzie rywalizować w Kutnie z miejscowym AZS-em. Jeśli Astoria chce zająć pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym tego meczu nie można przegrać, bo każda strata punktów może znacznie skomplikować sytuację. AZS po czterech kolejnych zwycięstwach na pewno jest na fali, ale faworytem i tak są goście zajmujący drugie miejsce w tabeli, którzy zrobią wszystko, aby przywieźć 2 punkty do Bydgoszczy.
Astoria przegrała zaledwie jedno spotkanie w pierwszej rundzie i obecnie jest wiceliderem grupy A. Bydgoszczanie stracili ostatnio prowadzenie, przegrywając minimalnie małymi punktami z AZS Warszawa, który właśnie jako jedyny mecz z Astorią rozstrzygnął na własną korzyść. Miało to miejsce na początku listopada, a dokładnie w 6 kolejce. Od tego czasu zespół trenera Borkowskiego nie doznał smaku porażki i do Kutna pojechał, aby przedłużyć tę passę o kolejne spotkanie. Astorię czeka ciężka runda rewanżowa z trudnymi meczami wyjazdowymi i takie spotkania jak w sobotę w Kutnie trzeba koniecznie wygrywać, aby mieć jak najlepszy bilans po sezonie zasadniczym, co gwarantuje przewagę własnego parkietu w play-off. 
Gospodarze sobotniego meczu pierwszą rundę zakończyli na siódmym miejscu z bilansem 7:6 i stratą zaledwie 2 oczek do miejsca premiowanego grą w play-off, które obecnie zajmuje ŻTS Nowy Dwór Gdański. AZS zatem ma o co walczyć i udowadnia to w ostatnich meczach. Wygrane na wyjeździe w Olsztynie i Gniewkowie oraz na własnym parkiecie z Turem i Legią na pewno muszą robić wrażenie i można być pewnym, że łatwo broni nie złożą, ale także tego, że Astoria rywala nie zlekceważy.
W pierwszym bezpośrednim starciu górą byli bydgoszczanie, którzy wygrali 84:74. Jednak mimo 20-punktowej przewagi na półmetku kibice byli świadkami wielkich emocji spowodowanych po części rozluźnieniem Astorii. AZS wygrał trzecią kwartę 21:7 i na początku czwartej odsłony zniwelował straty już do 2 oczek, ale wtedy na dobre uruchomił się zespół bydgoski, który w ostatnich minutach nie dał szans drużynie przyjezdnej. Liderem AZS-u był wtedy Karol Jażdżewski, który zdobył aż 20 punktów. Jednak swój mecz sezonu miał już właśnie wtedy, w pierwszej kolejce, bo w kolejnych 12 spotkaniach rzucił zaledwie 26 pkt ! Groźny będzie jak zawsze Adam Gołuch, który dał się we znaki zwłaszcza graczom SIDEnu. Oprócz 12 punktów dopisał do swojego konta 2 asysty, 8 zbiórek i przechwycił aż 6 piłek. Jednak najlepszym strzelcem drużyny z Kutna jest obecnie 27-letni skrzydłowy Radosław Kubala. Nie zagrał on w pierwszym spotkaniu przeciwko Astorii, ale w całym sezonie zalicza średnio ponad 20 punktów, a do tego w czterech ostatnich spotkaniach notuje prawie 6 asyst.
Astoria rok 2008 zakończyła zwycięstwem w derbach z Bonduelle Gniewkowo i rozgromieniem w stolicy miejscowej Legii. W nowym roku pokazali, że o formę kibice martwić się nie muszą i do gry wrócili w wielkim stylu, pokonując po bardzo ciekawym widowisku groźny zespół Rosasportu Radom, który znajduje się w tabeli tuż tuż za prowadzącą dwójką. Wybornie cały czas gra trio Artur Gliszczyński – Przemysław Gierszewski – Dorian Szyttenholm i to oni poprowadzili bydgoski zespół do zwycięstwa nad radomianami. Bardzo ważne jest jednak wsparcie pozostałych zawodników, którego brakuje trochę w Kutnie. AZS jest jedną z najsłabiej zbierających drużyn w lidze i bydgoszczanie mimo braku klasycznego centra i niezbyt wysokiego składu mogą to wykorzystać, bowiem są liderem w statystykach pod tym względem.
W tej kolejce wszyscy najgroźniejsi rywale Astorii czyli Tempcold AZS, Rosasport, Norgips i ŻTS grają na własnych parkietach i raczej nie ma co liczyć na stratę przez nich punktów dlatego bydgoszczanie także nie mogą sobie na to pozwolić i jadą to Kutna zrealizować jedyny możliwy cel w tym spotkaniu czyli wywalczyć 2 punkty.
AZS WSGK Kutno – KPSW Astoria Bydgoszcz
sobota, 10 stycznia 2008, g. 17:00
Filip Wróblewski