


Chyba nie taki początek eliminacji do EURO 2008 wyobrażali sobie polscy kibice, sami zawodnicy, a także sztab szkoleniowy z Leo Benhakkerem na czele. Piłkarze z orzełkiem na piersi ulegli reprezentacji Finlandii 1-3, a bohaterem spotkania został Jari Litmanen, który dwukrotnie umieścił piłkę w bramce Jerzego Dudka. Honorowym trafieniem dla Polaków popisał się debiutant Łukasz Garguła.
Początek meczu to głównie gra w środku pola, bez zarzutu grali obrońcy jednej, jak i drugiej ekipy. Żadna z drużyn nie chciała zaatakować, a dopiero w 10 minucie Polacy po raz pierwszy zagrozili bramce Jussi Jaaskelainena. Po dośrodkowaniu Jacka Krzynówka do piłki dopadł Jakub Błaszczykowski, który jednak strzelił wysoko ponad bramką.
Pierwszy celny strzał padł dopiero w 26 minucie i był udziałem Macieja Żurawskiego. Popularny „Żuraw” dostał podanie w środku pola, „pociągnął” kilka metrów i uderzył sprzed pola karnego. Niestety strzał był zbyt słaby, żeby mógł zaskoczyć Jussi Jaskelainena – jednego z lepszych bramkarzy Premiership.
Z czasem coraz groźniej atakowali Finowie. Duże spustoszenie siał osamotniony w napadzie Jonatan Johansson, który dość łatwo radził sobie z pilnującym go Jackiem Bąkiem. Po jednej z kontr napastnik Malmoe znalazł się sam na sam z Jerzym Dudkiem, jednak wracający Arkadiusz Głowacki zdołał wybić piłkę i zażegnał niebezpieczeństwo pod naszą bramką.
Kolejny sygnał dla polskich piłkarzy dał Teemu Tainio, który w 37 minucie strzałem zza szesnastki był bliski zaskoczenia zasłoniętego Jerzego Dudka. Piłka po jego strzale o centymetry minęła słupek golkipera FC Liverpoolu.
Serca Polakom zadrżały kilka minut później. Słabo grający Jakub Błaszczykowski popełnił kolejny, tym razem karygodny błąd. Chciał zagrać na pamięć do tyłu, nie zauważył jednak, że na linii podania czai się już 35-letni Jari Litmanen, który opanował piłkę i znalazł się w sytuacji jeden na jednego z naszym golkiperem. Tylko doświadczenie i doskonały refleks Jerzego Dudka uchroniły naszą reprezentację przed stratą gola.
Trener Benhakker zareagował już w przerwie. Zmienił słabo spisujących się Jakuba Błaszczykowskiego, który prezentował się tak jakby chciał, a nie mógł oraz Mirosława Szymkowiaka mającego ogromne problemy z przygotowaniem kondycyjnym. Na ich miejsce weszli odpowiednio Ireneusz Jeleń oraz Ebi Smolarek. I to właśnie zawodnik Auxerre przeprowadził pierwszą groźną akcję w drugiej połowie. Na prawej stronie okiwał kilku rywali i wdarł się w pole karne Jaskelainena, jednak znowu na wysokości zadania stanęli środkowi obrońcy, którzy zablokowali strzał byłego zawodnika Wisły Płock.
Wtedy to nadeszła nieszczęsna 53 minuta. Wydawało się, że z tej akcji już nic nie będzie. Arkadiusz Głowacki odegrał do Jerzego Dudka, by ten wybił futbolówkę do przodu. Owszem wybił, ale uczynił to tak niefortunnie, gdyż trafił w Joonasa Kolkkę, który szczęśliwie odegrał do Jari Litmanena, a ten bez problemów umieścił piłkę w bramce.
Po stracie gola Polacy ruszyli do ataku, ale podobnie jak to było w meczu z Danią animuszu starczyło tylko na kilka minut. Reprezentanci naszego kraju oddali parę strzałów, jednak za każdym razem albo na posterunku stał golkiper gości, albo uderzenie było niecelne.
W 76 minucie długie podanie Joonasa Kolkki dotarło aż do stojącego przed polem karnym Aleksieja Eremenki, który znakomicie opanował piłkę i zwiódł Arkadiusza Głowackiego. Obrońca Wisły Kraków sytuację próbował ratować faulem, ale nie dość, że zakończyło się to czerwoną kartką, to jeszcze sędzia dzisiejszego spotkania Laurent Duhamel podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Jari Litmanen,
80 minuta i kolejny błąd linii defensywnej zespołu Leo Benhakkera. Tym razem nieudana pułapka ofsajdowa i złudzeń Polaków o jakimkolwiek punkcie pozbawił Mika Vaeyrynen, który bezlitośnie wykorzystał tę szansę i strzałem po ziemi pokonał Jerzego Dudka. Po tym golu kibice zaczęli dość tłumnie opuszczać stadion bydgoskiego Zawiszy.
Honor Polaków uratował wprowadzony w 74 minucie Łukasz Garguła. Debiutujący w kadrze zawodnik GKS-u Bełchatów pięknym strzałem zza pola karnego pokonał bramkarza gości, czym prawdopodobnie zapewnił sobie miejsce w składzie na mecz z Serbią w Warszawie.
Reasumując to Finowie może nie byli lepsi piłkarsko, ale na pewno lepiej zorganizowani. Bezbłędnie na środku obrony grał Sami Hyypia, który nie dość że wygrywał wszystkie pojedynki główkowe, to jeszcze bardzo dobrze dyrygował kolegami z zespołu. W polskim zespole wyróżniała się trójka zawodników; Ireneusz Jeleń, Jacek Krzynówek i Łukasz Garguła. Niestety to za mało, aby myśleć o zwycięstwie, czy chociażby remisie.
Następny mecz już za 4 dni z Serbią w Warszawie. Miejmy nadzieję, że Polacy już po dwóch spotkaniach nie zaprzepaszczą szansy na awans do EURO 2008.
Polska - Finlandia 1:3 (0:0)
Bramki: Garguła (90.) - Litmanen (54., 76. karny), Vaeyrynen (80.)
Polska: Dudek - Wasilewski, Głowacki Bąk Żewłakow - Błaszczykowski (46. Jeleń), Radmoski, Szymkowiak (46.Smolarek), Krzynówek - Żurawski, Frankowski (74. Garguła).
Finlandia: Jaaskelainen - Pasanen, Tihinen, Hyypia, Kallio - Tainio, Heikknen, Vaeyrynen, Kolkka (79. Nurmela) - Litmanen (87. Forssell) - Johansson (67. Eremienko).
Sędziował Laurent Duhamel (Francja). Żółta kartka - Vaeyrynen; czerwona - Głowacki (75, faul). Widzów 17 000.