

Zmorą piłkarzy Zawiszy Bydgoszcz w tegorocznych rozgrywkach II ligi są stałe fragmenty gry wykonywane przez ich rywali. Podobnie było również w sobotę, gdy na stadionie w Kołobrzegu bydgoszczanie zmierzyli się z Kotwicą. Dwie z trzech bramek gospodarze zdobyli po rzutach rożnych i zasłużenie zainkasowali trzy punkty.
Korespondencja własna z Kołobrzegu
„To boli, bo zagraliśmy słabiej i zakończyliśmy kilkumeczową serię bez porażki.” – mówił po zakończeniu spotkania trener Mariusz Kuras. Trudno nie zgodzić się z opiekunem niebiesko-czarnych, bo na tle kołobrzeżan piłkarze z miasta nad Brdą prezentowali się blado. Nawet duża liczba wspominanych już stałych fragmentów gry była lepiej egzekwowana przez zespół prowadzony przez Tomasza Arteniuka.
Sędzia Dominik Sulikowski wyjątkowo często przerywał obu zespołom grę, choć trenerzy obu ekip nie mieli o to do niego pretensji. Pierwsze dwie bramki dla Kotwicy padły jednak nie po rzutach wolnych, ale rożnych. W 19 minucie Łukasz Miklasiński dośrodkował piłkę na głowę Michała Pietronia, który z czterech metrów pokonał Artura Gajewskiego. Kilkanaście minut później „Gajowy” został bohaterem Zawiszy, bowiem wygrał pojedynek oko w oko z Krzysztofem Rusinkiem uruchomionym dalekim podaniem przez Dominika Sobańskiego.
Zawiszanie również kilkakrotnie próbowali zagrozić bramce byłego zawodnika gdańskiej Lechii, ale robili to zazwyczaj bardzo nieudanie. Często piłka szybowała wysoko ponad poprzeczką. Tylko raz – w 41 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Marcina Kozłowskiego – goście byli bliscy wyrównania. Maciej Dąbrowski główkował w światło bramki, ale – skutecznie – interweniował Sobański.

Podobnie jak w meczu w Zawiszy z Kotwicą w Bydgoszczy, również w sobotę nie zabrakło pozasportowych spięć. Dominik Sulikowski przed końcem meczu odesłał do szatni Krzysztofa Sucheckiego oraz Łukasza Miklasińskiego. / fot. archiwum
Po zmianie stron bydgoscy gracze mieli kilka okazji do zmiany rezultatu, ale gole strzelali ponownie wyłącznie piłkarze Kotwicy. W 63 minucie kolejne dośrodkowanie z rzutu rożnego i wbiegający w pole bramkowe Kamil Stankiewicz pokonał silnym strzałem pod poprzeczkę bramkarza Zawiszy.
Na dwanaście minut przed końcem nadzieje na wywiezienie znad morza choćby jednego punktu mógł dać rezerwowy Marcin Krzywicki. Dwumetrowy napastnik przejął prostopadłą piłkę, ale w ostatniej chwili jego strzał z 12 metrów zablokował defensor miejscowej drużyny.
Co nie udało się Zawiszy, zdołała osiągnąć Kotwica. Szybka kontra w doliczonym czasie gry, wypuszczenie prostopadłym podaniem Józefa Misztala, który w polu karnym minął Gajewskiego i płaskim strzałem z ostrego kąta ustalił wynik meczu.
120 sekund po tym zdarzeniu doszło do niemiłego incydentu w środku pola. Spięcie pomiędzy Krzysztofem Sucheckim a Miklasińskim mogło zakończyć się nawet bijatyką na murawie, ale ostatecznie emocje szybko opadły. „Spadli” również – za czerwone kartki – obaj jego główni uczestnicy. „W sytuacji, gdy wynik jest ustalony, takie zachowanie to głupota, nic więcej. Nie może być tak, że komuś ambicja, w takiej formie, włącza się w doliczonym czasie gry.” – skomentował zachowanie Sucheckiego trener Kuras. „Pozostaje mi się zgodzić z tą opinią, tyle że w stosunku do mojego zawodnika.” – podsumował Tomasz Arteniuk.
Kotwica Kołobrzeg - Zawisza Bydgoszcz 3:0 (1:0)
M.Pietroń 19', Stankiewicz 63', Misztal 90+1'
Kotwica: Sobański - Miklasiński, Grocholski, Woropajew, Kempa - M.Pietroń, Stankiewicz (88' Rawa), Pytlarz (54' Stróż) - Sawczuk (74' Misztal), Marciniak - Rusinek
Zawisza: Gajewski - Rogalski, Dąbrowski, Suchecki, Zaremski (89' Kanik) - Maziarz, Piętka, Szczepan, Kozłowski (64' Krzywicki) - Szal (46' Brzeziński), Bajera
Żółte kartki: Woropajew - Szczepan, Zaremski, Krzywicki, Piętka
Czerwone kartki: Miklasiński (90+3' - za niesportowe zachowanie) - Suchecki (90+3' - za niesportowe zachowanie)
Sędziował: Dominik Sulikowski (Gdańsk)
Widzów: ok. 1300 (w tym ok. 250 z Bydgoszczy)
Z Kołobrzegu dla Sportowej Bydgoszczy
Eryk Dominiczak