


Tym razem rywalami Polaków w eliminacjach do Mistrzostw Europy w koszykówce będą Szwedzi. Mecz odbędzie się już w tę sobotę w hali Łuczniczka w Bydgoszczy. Polacy po trzech zwycięstwach są liderami w swojej grupie.
- Ta reprezentacja chce walczyć. Czego jak czego, ale ambicji nie można im odmówić - zapowiada Arkadiusz Lewandowski, kierownik polskiej ekipy, który gościł w Bydgoszczy. Już raz w pierwszym meczu kwalifikacji ekipa prowadzona przez Andreja Urlepa udowodniła swoją wyższość nad zawodnikami ze Skandynawii wygrywając na wyjeździe 81:75. Był to początek wspaniałej passy, gdyż bo wygranej ze Szwedami udało się pokonać jeszcze Bułgarię i Ukrainę. Niewątpliwie reprezentacja Polski jest zdecydowanym faworytem tego meczu, lecz jak uczy doświadczenie przeciwnika nigdy nie należy lekceważyć.
Przypomnijmy, że w drużynie Polski występuje dwóch byłych graczy bydgoskiej Astorii. Jeden z nich to Filip Dylewicz, który już od dawna gra w Prokomie. Drugim zawodnikiem jest Michał Chyliński, który miał okazję prezentować się bydgoskiej publiczności w zeszłym sezonie pod wodzą trenera Jerzego Chudeusza.

– Miło by było zagrać na mistrzostwach, ale dopiero po meczu ze Szwecją zrobimy podliczenie naszych szans – mówi Andrzej Pluta. Tak naprawdę dopiero po sobotnim występie biało-czerwoni mogą być prawie pewni występów w Mistrzostwach. Cieszy fakt, że koszykarze pokazują, iż stać ich na dobrą i skuteczną grę. W końcu polska koszykówka wyszła z dołka i wszyscy kibice basketu nareszcie mogą oglądać sukcesy kadry narodowej.
Bilety na sobotni mecz będzie można kupować od środy w kasach Łuczniczki i Astorii - za 25, 20 i 15 złotych.
Paweł Kamiński