


Delecta Bydgoszcz dopiero od niedawna ma okazję w pełnym składzie - zaledwie kilka dni temu. Po mistrzostwach Europy w Turcji do drużyny dołączyli kadrowicze: Martin Sopko (Słowacja) oraz Piotr Gruszka i Paweł Woicki. Sportowa Bydgoszcz postanowiła, po wtorkowym towarzyskim pojedynku ze Skrą Bełchatów, porozmawiać z Wojciechem Jurkiewiczem oraz Grzegorzem Szymańskim o ich odczuciach związanych z ostatnimi przedsezonowymi momentami.
- Do pierwszego spotkania z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle pozostały niespełna dwa tygodnie. Zdążycie zgrać się na tyle, aby stanowić realne zagrożenie dla pierwszych rywali w nowym sezonie?
- Mam nadzieję, że dziesięć dni wystarczy, aby lepie rozumieć się z kolegami na boisku i tworzyć zgrany kolektyw. Najlepszym sposobem na szlifowanie formy są oczywiście mecze, w tym te sparingowe. Dlatego cieszę się, że mieliśmy okazję zagrać ze Skrą. Kolejna okazja do testowania dyspozycji zespołu nadaży się już niebawem - tym razem będziemy grali u siebie. (ZAPOWIEDŹ TURNIEJU Z OKAZJI 60-LECIA BKS CHEMIK >>> TUTAJ )
- Kiedy rozmawialiśmy wkrótce po podpisaniu przez Ciebie kontraktu z Delektą, wspominałeś, że przyda się Tobie odpoczynek od reprezentacyjnego zgiełku. Czy teraz, patrząc z perspektywy kilkunastu tygodni, podzielasz tę opinię?
- Udało mi się przepracować cały okres przygotowawczy z zespołem. To na pewno spora przewaga, ponieważ od początku znam wszystkie nasze założenia. Mogłem na zajęciach dawać z siebie wszystko i martwić się jedynie o moją formę w kontekście sezonu ligowego.
Eryk Dominiczak: - Kilkumiesięczny rozbrat ze sportem podporządkowany żmudnej rehabilitacji. Kilkutygodniowe przygotowania w zespole Delekty umożliwiające powrót do optymalnej dyspozycji. Jak czuje się Pan pod względem fizycznym na finiszu przygotowań do sezonu PlusLigi?
Grzegorz Szymański (atakujący Delekty Bydgoszcz): - Jeśli chodzi o dynamikę i motorykę to muszę szczerze powiedzieć, że czuję się naprawdę dobrze. Pojawia się jednak inny problem - brak ogrania, który jest konsekwencją mojej kontuzji (Szymański zmagał się z urazem ścięgna Achillesa - przyp.red.). Wiadomo, że po czterech miesiącach przerwy trudno wraca się do gry. Wiem, że muszę odnaleźć formę na rozgrywki ligowe. Mam do poprawienia kilka elementów - rezerwy tkwią przede wszystkim w bloku oraz zagrywce.
- Czy 10 października, podczas inauguracji ligi z ZAKSĄ, będziecie już optymalnie przygotowani do rywalizacji?
- To jest trudne pytanie, ponieważ czasu do pierwszego meczu w PlusLidze pozostało niewiele, a wszyscy trenujemy dopiero kilka dni. Na pewno brakuje nam jeszcze momentami zrozumienia na boisku i nie zawsze podejmujemy trafne decyzje. Czuję jednak, że powoli, ale jednak, stajemy się już zespołem.
- Najlepiej sprawdzić to poprzez tak zwane rozpoznanie walką, czyli w meczach sparingowych...
- Dokładnie, nawet podczas meczów towarzyskich wyzwalają się zupełnie inne pokłady adrenaliny i każdy inaczej podchodzi do swoich obowiązków. Podczas potyczki możemy się wzajemnie mobilizować, po nieudanej akcji podejść i powiedzieć: zmień to i to, zagraj tak i tak...
- Wspomniał pan o tym, że zaczynacie stanowić monolit. Kiedy nastąpi ostatni efekt tego procesu?
- Na razie, co zrozumiałe, balon jest bardzo mocno napompowany. Nie ma w tym nic niesamowitego - pojawiły się znaczące nazwiska, więc oczekuje się podobnych wyników. Jednak same nazwiska nie zagrają, ponieważ musimy stworzyć zespół. Powoli zaczyna się to krystalizować, choć nie ma się co oszukiwać, że są jeszcze w naszej postawie mankamenty. Mam nadzieję, że niebawem je wyeliminujemy.
We Włocławku rozmawiał
Eryk Dominiczak / Sportowa Bydgoszcz