REKONTRA: Jedenaście minut i moje trzy grosze
Mam dwie wiadomości...Tradycyjnie - dobrą i złą...Od tego momentu kanon ulegnie jednak zachwianiu - rozpocznę bowiem od tej pierwszej...Brzmi ona, jakżeby inaczej, pozytywnie - "Człowiek uczy się całe życie..." Z kolei druga, co także nie jest zaskakujące,sprowadza nas na ziemię, uzupełniając: "...ale i tak głupi umiera." Tego ostatniego nie zamierzam jeszcze sprawdzać, ale z tą nauką to już nie przelewki...
Choć nigdy nie trenowałem wschodnich (zachodnich też nie) sztuk walki, to znane mi są powiązane z nimi - i nie tylko z nimi - stwierdzenia dotyczące sposobu prowadzenia batalii. Jedni uważają, że "najlepszą obroną jest atak". Inni będą optowali za rozwiązaniem rodem z jujitsu (w dosłownym tłumaczeniu - miękka sztuka) i nastawieniem na skuteczną defensywę. W ostatnich dniach hybrydę tych działań zaprezentował
Pan Prezes, najpierw stosując zgrabne uniki, a później atakując moją osobę ze zdwojoną siłą.
Co tak zabolało Pana Prezesa? To, że ośmieliłem się nie czekać z założonymi rękami aż otrzymam upragniony autoryzowany tekst, ale poinformować opinię publiczną o sytuacji w spółce WKS Zawisza Bydgoszcz SA. (zobacz notatkę "Od autora" - www.sportowabydgoszcz.pl/news/6849) Będę bronił swojej decyzji do końca. Powód? Kilkadziesiąt godzin to trochę dużo na sprawdzenie trzynastu linijek tekstu. Zwłaszcza, gdy temat jest: a) ważny, b) ważki, c) istotny...
Niestety, widocznie nie dla Pana Prezesa. W poniedziałek późnym wieczorem, zamiast oczekiwanego autoryzowanego tekstu, otrzymałem propozycję spotkania we wtorkowe przedpołudnie w jednej z bydgoskich galerii handlowych. Z powodu innych, wcześniej zaplanowanych obowiązków, moja obecność na nim była wykluczona. Tym bardziej że pula pytań w stosunku do tych zadanych w czwartkowej rozmowie telefonicznej nie zmieniła się i dotyczyła - podsumowania występów Zawiszy w II lidze, reakcję po posiedzeniu Rady Nadzorczej spółki oraz odniesienia się do finansowego raportu autorstwa Marcina Jałochy. W dodatku, w e-mailu zawierającym owy wywiad poprosiłem o nadesłanie listy aktualnych sponsorów klubu i zysków z tej współpracy.
Nie otrzymałem nic... Chociaż, może inaczej... Otrzymałem wiadomość zawierającą oburzenie z powodu mojej nieobecności na spotkaniu (na które się, notabene, z nikim nie umawiałem), zarzuty o brak szacunku do klubu (sic!), a także stwierdzenie (pisownia oryginalna): "Żądanie od kogoś, że wolny czas który spędza z rodziną ma przeznaczyć na sprawdzenie pana wywiadu jest rzeczą niedopuszczalną." Gwoli ścisłości - życie rodzinne każdego jest niezwykle istotne i prawa do tego nie śmiałbym negować. Z drugiej strony, prezes spółki nie jest osobą pracującą wyłącznie od poniedziałku do piątku w godzinach od 7 do 15, a jego głos stanowi ważny element debaty. Warto dodać, że w opisywanym przypadku Pan Prezes ostatecznie odmówił autoryzacji...
Nie odmówił sobie z kolei kolejnej porcji zarzutów pod moim adresem. Stwierdził między innymi, że "nie nadaję się na dziennikarza". Przyczyn, nad czym niezmiernie ubolewam, nie podał. Dzięki temu miałbym się nad czym pochylić... Na razie pochylę się nad Panem Prezesem - proszę Pana o przeanalizowanie sobie czasu, który upłynął między odebraniem mojego e-maila a napisaniem odpowiedzi. Minęło dokładnie jedenaście minut... Cała wieczność... Widocznie, definicji owej "wieczności" też będę musiał się nauczyć... Zwłaszcza, że jest ona bardzo względna...
Eryk Dominiczak
Autor: Czytelnik @ 2009-11-20 03:20:11
Gliński ty bufonie!!! Twoje dni w ZAWISZY są policzone
Autor: przejrzałem @ 2009-11-20 10:10:25
czy to prawda, że Gliński w zeszłym sezonie nieoficjalnie pracował w drugoligowym zespole piłkarzy ręcznych AZS UKW Bydgoszcz i popadł w konflikt m.in. z trenerem Budrewiczem? czy to prawda, że główny sponsor i menedżer klubu Adam Pawłowski, prywatnie mąż siostry Michała Glińskiego zwolnił trenera w czasie trwania rozgrywek, kiedy zespół nadal zachowywał szanse na awans do wyższej ligi? czy to prawda, że Budrewiczowi nie wydano jego dokumentów trenerskich oraz nie wywiązano się finansowo z zawartej umowy i do dzisiaj atakowany jest ze zdwojoną siłą przez pracowników klubu AZS?
Autor: Alex @ 2009-11-20 10:55:02
"nie nadaję się na dziennikarza" - szok !!!
NIE NADAJESZ SIĘ NA PREZESA GLIŃSKI !!!
Gratulacje dla autora za to, że nie boi sie pisać prawdy!
Pozdrawiam!
Autor: Zawer @ 2009-11-20 11:09:56
Gliński Gliński ty skurwielu zapamietaj nas jest wielu
Autor: popieram @ 2009-11-20 12:23:53
autora. Wlasciwie kluczowe jest jedno zdanie: "prezes spółki nie jest osobą pracującą wyłącznie od poniedziałku do piątku w godzinach od 7 do 15, a jego głos stanowi ważny element debaty". A autor chyba nie kazał Panu Prezesowi sprawdzania wywodu wielkosci pracy magisterskiej...
Autor: xxx @ 2009-11-20 15:51:45
Żal mi jest jak na to patrze... Pieprzone układy, kolesiostwo i przewały z kasą... I pierdolenie głupot, ze to kibice są wszystkiemu winni. Pytam sie, gdzie jest Astoria? No gdzie? Pan D. WSZYSTKO LIKWIDUJE!!! Ale pamietaj... Ty i Twoi kumple, nie dacie rady tego zrobic...!!!! To my jesteśmy mieszkańcami, to jest nasz klub, nasze miasto i my jesteśmy wyborcami! Zawisza to nie miejsce, do robienia pieniędzy dla kieszeni pana D&G. I prezesika... Misiu, jakbyś miał choć resztkę honoru (o ile wiesz co to jest), to byś już dawno temu zrezygnował... Zastanów sie nad sobą...
Autor: kosior @ 2009-11-20 16:47:16
Teraz pan widzi dlaczego jak zachowuje się prezes II ligowego klubu z tradycjami.Gówniarz po układach wstawiony,który nie ma pojęcia o podstawowych rzeczach z tytułu pełnionych obowiązków.Dziękuję za ten i poprzedni artykuł.
Autor: kibic @ 2009-11-20 16:54:32
Gliński WON!!!
Autor: BĘC @ 2009-11-20 18:04:49
jakoś dziwnie wiele firm z elite business club klubu azs ukw kręci się przy klubie wks zawisza od kiedy prezesem został markokoro gliński (azs.bydgoszcz.pl/index.php?p=16)
Autor: O(P)ozycja @ 2009-11-20 18:18:10
Brawa dla Pana Eryka! Po tym poznaje sie dobrego dziennikarza
Autor: kiko @ 2009-11-20 18:45:07
Mnie tylko dziwi fakt, że rodzina Glińskiego w ogóle na całą sytuację nie reaguje. Gdybym ja był na miejscu ojca Glińskiego to wziąłbym go na dywan i powiedział STARY, albo rezygnujesz, albo zmień nazwisko i się wyprowadź. Ale widocznie cała rodzina jest taka powalona.
Autor: Ewa @ 2009-11-20 18:50:47
Słoma z butów Panu wystaje "Prezesie" Gliński!
Autor: Baju @ 2009-11-20 18:59:14
Gliński baju baju nocą baju baju za dnia a strata już 900 tysięcy. I sponsorów nadal brak.
Autor: Adi @ 2009-11-20 23:12:42
gliński = beton, a dokładnie baton, taki z tyłka. Czy ten typ wogóle nie ma honoru? Jeżdżą po nim jak po świnia, a on nic. Co za ciapa. Podejrzewam, że w jego związku rządzi kobieta. Cud, że jeszcze z nim jest, nie jedna dawno by puściła taką ciocie.
Autor: seba @ 2009-11-21 09:32:31
Szacunek dla redaktora który pisze co mu w sercu leży a nie unika pewnych kłopotliwych pytań, tematów.Szkoda że w państwie demokratycznym jakim jest Polska tak mało jest dziennikarzy którzy chcą pokazać całemu społeczeństwu prawdę. W Bydgoszczy mało jest takich redaktorów z powołania jakim jest oczywiście pan Eryk bo Ci z Pomorskiej czy Expressu to unikają tematu prezesa jak ognia (Proszę panie Eryku nie brać tych słów Glińskiego do siebie odnośnie spraw dziennikarskich bo ten facet ma kompleksy i po prostu nie umie z ludźmi rozmawiać).Pomału jednak wszyscy widzą jak niekompetentną osobą jest prezes Gliński jednak nasza władza w Bydgoszczy ma odmienne zdanie nie widzi problemu z Glińskim unika dialogu z mieszkańcami a jeśli już dojdzie do dialogu to opowiada nie prawdę lub skrzętnie unika pytań!!! Czekam z niecierpliwością na ten wywiad z nieudacznikiem Glińskim.
PS. Jeśli chodzi o honor Glińskiego to on go niema bierze przecież wzór z Dombrowicza i Grześkowiaka!!! Oby nadeszły lepsze czasy dla Bydgoszczy i oby dożyć do wyborów które co raz bliżej.
Autor: Domniemany @ 2009-11-26 13:39:42
Nie ma sensu zajmować się Glińskim. Gazeta Pomorska i Express ten temat omijają zapewne dlatego, że to nic nie da do czasu, gdy spółka D&G będzie na stołkach w ratuszu. Ci dwaj faceci, jestem przekonany, wpływają na Glińskiego, by się publicznie nie wypowiadał, bądź nawet mu nakazali milczenie. Dali mu wielką kasę i egzekwują posłuszność.