

W niedzielę, po raz piąty z rzędu, zespół GCB Centrostalu Bydgoszcz schodził z parkietu w roli pokonanych. W ósmej kolejce PlusLigi Kobiet lepsze od bydgoszczanek okazały się siatkarki MKS-u Dąbrowa Górnicza, wygrywając 3:1 (20:25, 25:11, 26:24, 25:20). Po meczu Ewa Kowalkowska wspomina o dobrej pracy na treningach i nieprzekładaniu się tego na postawę w lidze, trener Makowski mówi o problemach podczas mikrocyklu, a gromy sypią się na głowę libero - Katarzyny Wysockiej.
Nie oznacza to automatycznego rozgrzeszenia bydgoskiej siatkarki. Do obowiązków libero należą również: obrona, a także skuteczne dogrywanie do rozgrywającej przebijanych z drugiej strony piłek. Wysocka w tych elementach nie zawsze spisywała się należycie, ale zrzucanie na nią całej winy za przegraną jest zwyczajnie niesprawiedliwe. Zwłaszcza, gdy presja po kolejnych nieudanych zagraniach rośnie, a widać, że Wysocka bardzo przeżywa każdą tego typu akcję. Za porażkę odpowiada cały zespół. A jego ostatnio los nie oszczędzał...
W wyjściowym składzie gospodyń pojawiła się pozyskana kilka dni temu Jana Sawoczkina. Rozegrała niezłe zawody, co potwierdził na pomeczowej konferencji prasowej trener Piotr Makowski. Z kolei w miejsce kontuzjowanej Kingi Zielińskiej bydgoski szkoleniowiec ponownie desygnował na plac gry Patrycję Polak. Dopóki istniała równowaga na linii przyjęcie - atak, bydgoszczanki dominowały na parkiecie. Rozpoczęły od prowadzenia 3:0, później konsekwentnie utrzymywały przewagę (12:8, 16:13, 23:17), aby zakończyć premierową odsłonę zwycięstwem 25:20. "Musimy ciężko pracować, aby setów takich jak ten pierwszy było jak najwięcej." - zauważa Ewa Kowalkowska.

"Będzie dobrze." - zdaje się mówić do Katarzyny Wysockiej (biała koszulka) Dominika Kuczyńska. Na bydgoską libero spadło najwięcej krytyki po meczu z MKS-em Dąbrowa Górnicza. / fot. archiwum
Problem w tym, że w kolejnej części meczu koncepcja gry bydgoskiego zespołu kompletnie się posypała. Zdecydowanie słabsze przyjęcie skutkowało zaledwie trzema (!) punktami zdobytymi atakiem. Do pierwszej przerwy technicznej miejscowe zawodniczki cieszyły się z minimalnego prowadzenia. Dramat rozpoczął się przy stanie 13:10 dla MKS-u. W jednym ustawieniu Centrostal stracił dziewięć punktów, co oznaczało wyrównanie stanu meczu - dąbrowianki triumfowały aż 25:11.
W kolejnych partiach tak znacząca dysproporcja już nie występowała, ale podopieczne Waldemara Kawki nadal były o krok przed przeciwniczkami. Mimo to, szkoleniowiec gości daleki był od pełni szczęścia. "To był mecz błędów, błędów i jeszcze raz błędów." - podsumował. Trudno mu się dziwić, skoro trzeciego seta jego siatkarki niemal przegrały na własne życzenie. Przy stanie 24:20 straciły cztery punkty z rzędu i tylko niedokładnościom w bydgoskich szeregach zawdzięczają wygraną 26:24. W ostatniej partii nie musiały już tak mocno drżeć o wynik, prowadząc przez jej większą część i wygrywając 25:20. Trzy punkty zapisała zatem na swoim koncie drużyna z Dąbrowy Górniczej, a Centrostalowi pozostaje szukać szansy w kolejnych dwóch, już wyjazdowych, meczach w PlusLidze Kobiet.
Za tydzień Centrostal zmierzy się w wyjazdowym meczu z Gwardią Wrocław (13 grudnia, godzina 14:45).
8 kolejka PlusLigi Kobiet
GCB Centrostal Bydgoszcz - MKS Dąbrowa Górnicza 1:3 (25:20, 11:25, 24:26, 20:25)
Centrostal: Sawoczkina, Kowalkowska, Kuligowska, Polak, Mróz, Kuczyńska, Wysocka (libero) oraz Leszczyńska, Kasprzyk, Nowakowska, Pelc
MKS: Haładyn, Sadowska, Sieczka, Szczurek, Lis, Liniarska, Tkaczewska (libero) oraz Śliwa, Karczmarzewska-Pura, Walawender
MVP meczu: Krystyna Tkaczewska (MKS)
Widzów: ok. 350
Eryk Dominiczak