

Osłabiona kadra siatkarek przegrywa pierwszy pojedynek eliminacyjny do World Grand Prix 2007 z zawodniczkami z Kraju Tulipanów, a najwspanialszy prezes światowej federacji siatkarskiej Ruben Acosta grozi wykluczeniem polskiej reprezentacji z przyszłorocznej Ligi Światowej i odebraniu naszemu krajowi prawa do organizacji turnieju finałowego tych rozgrywek w 2008 roku. W natłoku negatywnych informacji rodem z siatkarskich parkietów ciężko wyłowić pozytywy. Czy sportowo-marketingowe zamieszanie będzie miało swój happy end??
Siatkarska nawałnica, którą zapoczątkował konflikt Andrzeja Niemczyka z Małgorzatą Glinką-Mogentale, zdaje się nie mieć końca. Zamiast słabnąć, przybiera na sile. Sytuacja w polskiej siatkówce zaczyna przypominać nieco filmy Hitchcocka, gdzie zaczyna się od trzęsienia ziemi, a dalej napięcie nieustannie rośnie. O ile owo trzęsienie wynikało z nieporozumień w relacjach damsko-męskich, o tyle teraz kłócą się głównie mężczyźni.
Dorota Świeniewicz, Kamila Frątczak, Anna Barańska, Maria Liktoras, Aleksandra Przybysz, Katarzyna Skowrońska-Dolata i wspomniana Glinka-Mogentale – jeszcze kilka tygodni temu te zawodniczki wymienialibyśmy jako trzon naszej podwójnie złotej reprezentacji. Teraz jest to wielka lista…nieobecnych. Zawodniczek, które z różnych względów nie przywdziewają koszulki polskiej reprezentacji na turnieju w Bułgarii.
Ponieważ siatkówka w Polsce to niemal sport narodowy, więc spokojnie zebraliśmy pełną dwunastkę na turniej do Warny. Wśród nich znalazła się zawodniczka Centrostalu Focus Park Bydgoszcz – Dorota Ściurka. Zawody w tym czarnomorskim porcie miały być szansą na odbudowanie zespołu po licznych perturbacjach.
Meksykańska fala Acosty
Od wielu lat przekonujemy się, że powołanie na stanowisko sternika światowej federacji siatkówki Rubena Acosty było prawdziwym Día de
Najpierw FIVB podjęła dość kontrowersyjną decyzję o przyznaniu praw do organizacji mistrzostw świata, zarówno kobiet jak i mężczyzn, Japonii. Później, gdy przyszło do przyznania „dzikiej karty” na turniej finałowy Ligi Światowej w Moskwie, Acosta podjął decyzję „trudniejszą niż kiedykolwiek” i otworzył furtkę do stolicy Rosji…Włochom, którzy tegoroczną edycję Ligi Światowej potraktowali, delikatnie mówiąc, ulgowo. W pokonanym polu zostali wówczas podopieczni Raula Lozano, którzy do ostaniej chwili czekali na walizkach na zielone światło z FIVB.
Można oczywiście mówić, że zamiast liczyć na wejście tylnymi drzwiami, należało wywalczyć awans na boisku. Jednak tutaj nie chodzi tyle o udział Polski w moskiewskim turnieju, ile o główna zasadę, którą kieruje się Acosta. Brzmi ona – „brak zasad”. Podobno w przyszłorocznej edycji LŚ zasady przyznania „dzikiej karty” mają się pojawić. Tak przynajmniej twierdził niedawno prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosław Przedpełski.
Domeną Acosty jest jednak to, że jest zupełnie nieprzewidywalny, więc może się okazać, że kolejne miesiące znów przyniosą nietypowe decyzje siatkarskiej centrali.
Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o transmisje
Zgodnie z najnowszymi trendami niezwykle istotne jest promowanie własnej osoby. Osobą wyprzedzającą epokę w tej materii jest z pewnością nasz bohater Ruben Acosta. Tym razem poszło o pieniądze i telewizyjne transmisje. Kilkanaście dni temu Polsat ogłosił, że przejął prawa do transmisji Ligi Światowej na najbliższe dwa lata. Do tej pory te komercyjne rozgrywki prezentowała na swojej antenie TVP.
Nie było by w tym nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że „publiczna” zakwestionowała umowę zawartą między Polsatem a FIVB. Szef sportu w TVP Robert Korzeniowski udał się do Lozanny na rozmowę z Acostą. Stwierdzając nieprawidłowości w umowie z Polsatem Korzeniowski zakwestionował podpis…Acosty, który parafował umowę z Polsatem. „Obie telewizje przedstawiły swoje oferty i wybraliśmy tę lepszą – Polsatu. Dopiero potem włodarze tej stacji podjęli rozmowy z FIVB” – komentował całe zdarzenie Mirosław Przedpełski.
Głównym argumentem TVP w tej sprawie jest zapis, że inna stacja może nabyć prawa do transmisji z LŚ dopiero wtedy, gdy TVP zrezygnuje z pokazywania tych spotkań. „Mamy dowody, że umowa zawarta została z naruszeniem prawa” – mówi Korzeniowski. „Nie umieją pogodzić się z porażką” – odpiera zarzuty Marian Kmita, szef sportu w Polsacie.
Gdzie dwóch się bije, tam trzeci obrywa…
Do akcji wkroczył ponownie szef FIVB, który…zagroził PZPS-owi wykluczeniem Polski z rozgrywek LŚ oraz odebraniem prawa do organizacji turnieju finałowego tej imprezy w 2008 roku. „Acosta powiedział te słowa w nerwach. Nie sądzę, żeby wykluczył nas z LŚ 2007, ale może odebrać nam obiecany finał w 2008 roku” – komentował wydarzenia Przedpełski.
Nieoficjalnie mówi się, że Meksykanin postawił Polsatowi ultimatum. Szefowie stacji mają…podzielić się transmisjami z TVP. Polsat nie zamierza się dzielić prawami. Twardo stoi na stanowisku, że wygrał otwarty przetarg i uczciwie przejął prawa do pokazywania LŚ w latach 2007-2008.
Ewentualny konflikt na linii PZPS – FIVB może przynieść straty wyłącznie rodzimej siatkówce, dziesiątkom tysięcy wspaniałych kibiców i budowanej konsekwentnie drużyny narodowej Raula Lozano. Straci też Bydgoszcz, bo jeszcze kilka dni temu prezes Przedpełski mówił, że w kontekście wyboru miast-gospodarzy meczów Ligi Światowej w przyszłym roku akcje miasta nad Brdą stoją bardzo wysoko. Straci na tym hala „Łuczniczka”, bo może się okazać, że kibice, zamiast oglądać w niej na żywo zmagania siatkarzy, będą mogli zobaczyć pojedynki Ligi Światowej, ale…na telebimie, który w niej ma się wkrótce pojawić.