SPORTOWA BYDGOSZCZ - informacje o sporcie w mieście nad Brdą i nie tylko...
...BO KOCHAMY SPORT
SPEEDWAY EKSTRALIGA > news > tabela > terminarz  ELITE LEAGUE > news > tabela  ELITSERIEN > news > tabela > terminarz
INNE LIGI ZAGRANICZNE > news  GRAND PRIX > news > klasyfikacja > terminarz  INNE WYDARZENIA > news
PLUSLIGA KOBIET > news > tabela > terminarz  PLUSLIGA > news > tabela > terminarz  II LIGA KOBIET (GRUPA 1) > news > tabela > terminarz
II LIGA MĘŻCZYZN (GRUPA 1)
> news > tabela > terminarz ME KOBIET > news  INNE WYDARZENIA > news
II LIGA (GR. ZACH.) > news > tabela > terminarz  IV LIGA (GR. KUJ.-POM.) > news > tabela > terminarz  KLASA OKRĘGOWA (GRUPA 1) > news > tabela > terminarz  I LIGA KOBIET (GR. PÓŁNOCNA) > news > tabela > terminarz  INNE WYDARZENIA > news
FORD GERMAZ EKSTRAKLASA > news > tabela > terminarz  II LIGA MĘŻCZYZN (GRUPA A) > news > tabela > terminarz  INNE WYDARZENIA > news
LEKKOATLETYKA > news  SPEEDROWER > news > tabela > terminarz  BASEBALL > news > tabela > terminarz  PIŁKA RĘCZNA > news > tabela > terminarz
SPORTY WODNE > news  SPORTY SIŁOWE > news  INNE DYSCYPLINY > news
> WYWIADY      >  KOMENTARZE      >  FELIETONY      >  REPORTAŻE      >  FOTOREPORTAŻE

PIŁKARSKIE KRONIKI: Podwójne wesele na Gdańskiej

Od kilku sezonów region kujawsko-pomorski nie może doczekać się zespołu na drugim poziomie rozgrywek. Po pierwszej części sezonu 2009/2010 szanse na awans do Unibet I ligi ma Zawisza Bydgoszcz. Ponad dwie dekady temu ówcześni "wojskowi" również szykowali się do szturmu, tyle że na ekstraklasę. Problemów, choć nieco innego rodzaju, bydgoskiemu klubowi nie brakowało.

E
RYK DOMINICZAK
WSPÓŁPRACA: STANISŁAW MĄTEWSKI

Po rundzie jesiennej sezonu 1988/1989 Zawisza plasował się na czwartym miejscu w tabeli grupy pierwszej II ligi (na drugim froncie funkcjonowały wówczas dwie grupy liczące po szesnaście ekip). Drużyna prowadzona przez Władysława Stachurskiego w piętnastu potyczkach uzyskała dziewiętnaście punktów, ustępując pola Zagłębiu Lubin (27 punktów), warszawskiej Gwardii (22 punkty) oraz Piastowi Nowa Ruda (20 punktów). Warto dodać, że wówczas zwycięstwo premiowano dwoma punktami, a nie - jak obecnie - trzema. Dodatkowy punkt w spotkaniu można było uzyskać dzięki wygranej różnicą trzech lub więcej bramek. Z kolei porażka w identycznych rozmiarach oznaczała odjęcie jednego punktu.

Do rewanżowej odsłony rozgrywek bydgoski zespół przygotowywał się między innymi na obiektach Zagłębia Sosnowiec. "W tym momencie zaczyna się wyjątkowość historii tego awansu do ekstraklasy." - podkreśla Mirosław Rzepa, wówczas jeden z graczy Zawiszy. Nie miał jednak na myśli zamieszania przy ustalaniu (w trakcie sezonu) zasad awansów i spadków, ale... salmonellę.

Co było pierwsze...?

W wypadku zawiszan, okazało się, że jajko. Podczas wspomnianego zgrupowania w Sosnowcu niemal cały zespół - z wyjątkiem Jacka Kota, Dariusza Gliniewicza i Mariusza Modrackiego - trafił do szpitala z objawami silnego zatrucia. Los nie oszczędził również trenera Stachurskiego. Badania wykazały, że jego przyczyną było podane na obiad jajko z majonezem. Kilkunastodniowa hospitalizacja, wiele straconych kilogramów i niemal doszczętnie zaprzepaszczony okres szlifowania formy przed wiosennych rozgrywkami II ligi - to krajobraz po walce z chorobą.

Wydział Gier Polskiego Związku Piłki Nożnej ze zrozumieniem podszedł do problemów bydgoskiego klubu i zdecydował się przełożyć zaplanowane na marzec pojedynki ligowe Zawiszy. W przeciwnym wypadku trudno byłoby mówić o jakiejkolwiek sportowej rywalizacji. Dlaczego? "Pamiętam, że pierwszy trening po powrocie do jakiejkolwiek sprawności, polegał na spacerze do myślęcińskiego lasu. Podobnie było przez kilka dni." - wspomina z uśmiechem po latach Rzepa.


Ponad 20-tysięczna publiczność obserwowała spotkanie, po którym Zawisza cieszył się z ostatniego w swojej historii awansu do ekstraklasy. / fot. kronika S.Mątewskiego

Wówczas nikomu w Zawiszy nie było jednak do śmiechu. Czas naglił, a zespół należało odbudować fizycznie, aby mógł aktywnie włączyć się do walki o czołowe lokaty na zapleczu pierwszej ligi. Efekt tych działań przerósł najśmielsze oczekiwania. Bydgoscy piłkarze kroczyli, a momentami galopowali, od zwycięstwa do zwycięstwa. W rundzie wiosennej zachowali status niepokonanych i po rozegraniu 30 pojedynków zakończyli sezon na drugim miejscu za lubinianami.

W międzyczasie PZPN ustalił reguły walki o awans - mistrzowie obu grup II ligi uzyskiwali go automatycznie, natomiast ekipy z drugich miejsc miały walczyć w barażach. Naprzeciwko Zawiszy i Motoru Lublin stanęły zespoły z ekstraklasy - Pogoń Szczecin i GKS Jastrzębie (odpowiednio trzynasta i czternasta drużyna w ligowej klasyfikacji). W wyniku losowania bydgoszczanie zostali skojarzeni z jastrzębianami.

Uciekający czas dla "młodych"

Z pierwszego pojedynku, rozegranego na wyjeździe, Zawisza wywiózł bezbramkowy remis. "Dla nas był to cenny rezultat, który stawiał nas w dobrej sytuacji przed rewanżem na własnym stadionie." - wspomina Dariusz Durda, wówczas zawodnik bydgoskiego klubu, obecnie trener Elany Toruń.

Drugi mecz barażowy zaplanowano na 1 lipca. "Pamiętam, że był to bardzo gorący dzień, bowiem jeszcze tego dnia wieczorem, zapewne około 21-22, wyszliśmy spokojnie na dwór w koszulkach z krótkimi rękawami." - wyjaśnia Rzepa. Dla niego tamten dzień był wyjątkowy nie tylko ze względu na możliwość całkowitego otwarcia bramy do ekstraklasy.

"Ślub zaplanowaliśmy na pierwszego lipca już dużo wcześniej. W pierwszym meczu wystąpiłem, ale w drugim miało mnie zabraknąć. Jeszcze dwa, trzy dni przed spotkaniem ten scenariusz nadal obowiązywał." - mówi Rzepa. Co zatem spowodowało jego zmianę? "Moja mama powiedziała: Mirek, to niemożliwe, żebyś nie zagrał w najważniejszym meczu życia." - dodaje.

Rozpoczęły się gorączkowe zabiegi, aby zmienić godzinę ślubu, powiadomić o tym gości, a wszystko zsynchronizować z zaplanowanym na sobotnie popołudnie (dokładnie - na godzinę 17:00) pojedynkiem. "W czwartek wieczorem (29 czerwca - dod. red.) udaliśmy się do bazyliki do proboszcza, aby przełożyć naszą ceremonię. Wywiązała się wymiana zdań między nim a moją mamą. Dopiero, gdy powiedziała, że gram w sobotę mecz o awans, ksiądz stwierdził: Dobrze, zatem ślub będzie o innej godzinie." - cofa się myślami do tamtego dnia Rzepa. Na tym jednak nie koniec. Piątek upłynął na załatwianiu spraw związanych z kolejną zmianą godziny - tym razem ślubu cywilnego, a także powiadamianiu o tych ruchach gości. "Od początku wiadomo było jednak, że dotarcie do wszystkich - zwłaszcza, że robiliśmy to za pomocą telegramu - jest nierealne." - podkreśla były zawodnik Zawiszy.

Jedna taka szansa na sto

Grafik piłkarzy Zawiszy pierwszego lipca był niezwykle napięty. Mirosława Rzepy - jeszcze bardziej. Ze względu na przygotowania do ślubu obrońca bydgoskiego zespołu nie musiał spędzić nocy przed spotkaniem w klubowym hotelu. "Trener Stachurski powiedział jednak, że o godzinie trzynastej muszę być obecny na obiedzie." - zaznacza. Ślub cywilny odbył się przed południem w Urzędzie Stanu Cywilnego przy ulicy Buczka (obecnie Czartoryskiego - dod. red.) w Bydgoszczy. Po nim Rzepa, zgodnie z ustaleniami, dołączył do zespołu, przygotowując się do arcyważnego meczu z GKS-em Jastrzębie. "W międzyczasie, klubowy autokar zabrał na mecz gości, których nie udało się powiadomić o zmianie godziny ślubu." - stwierdza.


Fragment rewanżowego spotkania Zawiszy Bydgoszcz z GKS-em Jastrzębie (2:0). Drugi od prawej Mariusz Modracki. / fot. kronika S.Mątewskiego

Na trybunach obiektu przy ulicy Gdańskiej zasiadło, według różnych doniesień, od 20 do 25 tysięcy widzów. Aurę panującą tamtego dnia podgrzewał zatem rozmiar oczekiwań wobec podopiecznych trenera Stachurskiego. Oczekiwań, które zawiszanie w konsekwencji spełnili.

Zarówno Rzepa, jak i Durda wspominają początek meczu jako niełatwy. "Jastrzębie dysponowało silną kadrą i na pewno nie przyjechali wyłącznie się bronić. Efektem było kilka groźnych akcji jeszcze przed przerwą, po których GKS mógł objąć prowadzenie." - mówi drugi z wymienionych. Dowodem na to jest akcja z 32 minuty, gdy Bogdan Kuśmierski uciekł obrońcom Zawiszy, ale musiał uznać wyższość Andrzeja Brończyka. Nieżyjący już bramkarz tego dnia zachował czyste konto, a po końcowym gwizdku sędziego mógł cieszyć się z awansu. Po zmianie stron jego koledzy dwukrotnie zmusili bowiem bramkarza jastrzębian do kapitulacji.

Pierwszy uczynił to Dariusz Podolski, który w 50 minucie po asyście Mariusza Modrackiego zwiódł defensywę rywali i dał swojej ekipie upragnione prowadzenie. Rezultat podwyższył, a jak się później okazało - także ustalił - Durda po dwójkowej akcji z Piotrem Nowakiem. "Pod względem urody obu trafień można śmiało powiedzieć, jak tytułowały wówczas gazety, że odnieśliśmy efektowne zwycięstwo." - mówi Mirosław Rzepa.

Nie dotrwał on do końca spotkania, bowiem w 81 minucie został zmieniony przez Franciszka Jarosza. Zmiana taktyczna - nie, wymuszona kontuzją - również nie. Trener Stachurski zmienił niespełna 21-letniego zawodnika, gdyż na 19:30 miał on... zaplanowaną wspomnianą wcześniej ceremonię ślubu kościelnego. "To było wspaniałe przeżycie, gdy spiker przekazał, że za chwilę się żenię, a wszyscy kibice zaczęli śpiewać: Sto lat!" - wspomina Rzepa.


Po zakończeniu spotkania piłkarze w klubowej kawiarni Zawiszy cieszyli się z udanego sezonu 1988/1989. / fot. kronika S.Mątewskiego

Końcowy gwizdek usłyszał już, siedząc w szatni i przygotowując się do powrotu do domu. Czas na świętowanie dla niego nadszedł dopiero później. Około godziny 20:00 do fetujących piąty (i jednocześnie - ostatni) awans zawodników Zawiszy dołączyli młodzi małżonkowie - Jadwiga i Mirosław. "Nie byliśmy przygotowani na tworzone przez kibiców tzw. bram. Wobec tego, jeśli tworzyła ją dziewczyna, wówczas otrzymywała całusa ode mnie, jeśli chłopak - od żony. Po dobrnięciu do klubowej kawiarni (obecnie restauracja Pankowski - dod. red.) mogliśmy już w pełni świętować oba ważne wydarzenia. Mimo że główne uroczystości klubowe odbywały się w głównej sali, a nasi goście okupowali boczne, wszyscy bawili się razem." - podsumowuje Rzepa.

Obaj nasi rozmówcy z nostalgią wspominają tamto wydarzenie. Podkreślają przy tym, że wiele detali mocno utkwiło w ich pamięci. Z dużą swobodą wspominają poszczególne momenty z 1 lipca 1989 roku. Po ponad dwudziestu latach nadal wracają do tamtego okresu. "Rozmawialiśmy o tym chociażby przy okazji turnieju imienia Andrzeja Brończyka." - dodaje Rzepa. Czy czasy, gdy zawiszanie biegali bo boiskach ekstraklasy wrócą? "Życzę Zawiszy jak najlepiej i chcę, żeby awansował - póki co - do I ligi (po reformie druga klasa rozgrywkowa - przyp. red.). Nie będzie miał jednak łatwo, bowiem ma silnych konkurentów w postaci Zagłębia Sosnowiec i Ruchu Radzionków. Jestem jednak dobrej myśli." - kończy Dariusz Durda.

ERYK DOMINICZAK
WSPÓŁPRACA: STANISŁAW MĄTEWSKI*

* STANISŁAW MĄTEWSKI - trener klasy mistrzowskiej, od roku 1968 związany z Zawiszą Bydgoszcz (z przerwą w latach 1971-1973 na pracę w Brdzie Bydgoszcz). W roku 1979 wspólnie z Wojciechem Łazarkiem awansował z zawiszanami do ekstraklasy, a dwa lata później jako szkoleniowiec juniorów starszych sięgnął ze swoimi graczami po jedyny złoty medal mistrzostw Polski w tej kategorii wiekowej w historii klubu. Samodzielnie prowadził "wojskowych" w III lidze (sezon 1982/1983) oraz II lidze (sezon 1997/1998). Przez 30 lat współpracował z Okręgowym Związkiem Piłki Nożnej z siedzibą w Bydgoszczy. Do kadry narodowej juniorów wprowadził kilkunastu graczy, w tym Pawła Straszewskiego, Wojciecha Łobodzińskiego oraz Marcina Rogalskiego. Wielokrotnie odznaczany za swoją działalność, między innymi srebrnym Krzyżem Zasługi. Obecnie trener-doradca grup młodzieżowych w Zawiszy.

*     *     *     *     *

Autorami awansu Zawiszy Bydgoszcz do ekstraklasy w sezonie 1988/1989 byli: Andrzej Brończyk, Mirosław Rzepa, Franciszek Jarosz, Adam Kwaśniewski (kapitan), Dariusz Pasieka, Krzysztof Berendt, Dariusz Podolski, Paweł Straszewski, Piotr Tomecki, Mariusz Modracki, Dariusz Durda, Krzysztof Arndt, Piotr Nowak, Jacek Kot, Robert Matuszewski, Mirosław Milewski, Maciej Bierwagen, Wojciech Szafrański, Dariusz Gliniewicz. Trenerami bydgoskiego zespołu byli: Władysław Stachurski i Leszek Szymonowicz, masażystą Marek Czerniawski, kierownikiem drużyny Jerzy Fabiszewski, a stałym kierowcą ekipy Stanisław Dębiński.

*     *     *      *     *

"Piłkarskie kroniki" to autorski cykl artykułów, w których Miesięcznik Regionalny "Piłkarz" i portal Sportowa Bydgoszcz (www.sportowa.bydgoszcz.pl) przybliży swoim Czytelnikom historię piłki nożnej w regionie. W jego kolejnych odsłonach będziemy prezentowali kluby, postacie oraz wydarzenia istotne dla rozwoju piłkarstwa w województwie kujawsko-pomorskim (dawniej: bydgoskim, toruńskim, a także włocławskim). "Piłkarz" do współpracy zaprosił zasłużonego szkoleniowca - Stanisława Mątewskiego - który opatruje swoim komentarzem poszczególne historie, a także służy wiedzą przy ich tworzeniu.

Do współtworzenia cyklu zapraszamy wszystkie osoby, które chcą podzielić się informacjami związanymi z historią lokalnego futbolu. Zainteresowanych prosimy o wysłanie e-maila na adres: e.dominiczak@sportowabydgoszcz.pl.

W nadchodzącym miesiącu w szczególności czekamy na informacje od osób związanych z nieistniejącym już klubem piłkarskim Brda Bydgoszcz.


Autor: Omar @ 2010-02-23 19:57:52
Nadejdzie wiosna i lepsze czasy,kiedy Zawisza z Bydgoszczy wróci do ekstraklasy!!!
Autor: a @ 2010-02-24 14:13:27
ojj szczerze watpie
Autor: ak.ak @ 2010-02-24 15:56:35
ojj a ja szczerze watpie czy masz cos w tej glowce koles.pewnie jestes czeresniakiem ze sportowej.czyli jestes nikim!

Komentarze i opinie są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników i nie odzwierciedlają w żaden sposób punktu widzenia redakcji i wydawcy portalu SportowaBydgoszcz.pl Tym samym redakcja i wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za treść zamieszczanych opinii i komentarzy.

Czytelnikom portalu SportowaBydgoszcz.pl zabania się publikowania treści sprzecznych z prawem, treści zawierających wulgaryzmy, czy też słów powszechnie uważanych za obelżywe. Niedopuszczalne jest także umieszczanie odnośników do innych stron, treści zawierających przekazy reklamowe, danych osobowych lub teleadresowych łącznie z adresami e-mail.

Redakcja SportowejBydgoszczy zastrzega sobie prawo do usuwania treści o których mowa powyżej.



2005 - 2012 © Sportowa Bydgoszcz :: created by houres.net ::