

Około 90 tysięcy złotych wyniósł zysk z występu ósemki reprezentującej Lotto Bydgostię WSG GP Bydgoszcz w zawodach Speedcup 2006, które odbyły się w Marsylii. Jednak nie finanse okazały się tu najważniejsze. Podczas regat bydgoska osada nie znalazła pogromcy i pokonała ponad 30 osad z kilku krajów.
Opłaciło się ryzyko, które podjęli działacze bydgoskiego klubu. Koszt wyjazdu do Francji wyniósł około 30 tysięcy złotych. Do końca nie wiadomo było, czy zawodnicy z miasta nad Brdą pojawią się na torze w Marsylii. Gwarantem stabilności Bydgostii (od 14 lat drużynowy mistrz Polski) są skrupulatnie liczone wydatki i przejrzystość finansów. Dlatego spora kwota, jaką pochłonął wyjazd musiała się zwrócić.
Podopieczni Andrzeja Mazurowicza i Mariana Drażdzewskiego okazali się zdecydowanie najlepsi podczas zawodów, w których rywalizowano na nietypowym, iście sprinterskim dystansie 400 metrów. Nie przeszkodziło to ósemce w składzie: Wojciech Gutorski, Mikołaj Burda, Sebastian Kosiorek, Dariusz Radosz, Michał Wyrwał, Łukasz Siemion, Bartłomiej Pawełczak, Miłosz Bernatajtys oraz sternik Rafał Woźniak pokonać wszystkich rywali (wśród nich byli uczestnicy niedawnego światowego czempionatu z Eton) i sięgnąć po zwycięstwo w regatach.
Za zwycięstwo bydgoszczanie otrzymali podwójną nagrodę - zaproszenie na kolejne zawody, które odbędą się za dwa lata oraz nową łódź - ósemkę wartą około 120 tysięcy złotych. Teraz kierownictwo klubu ma dodatkowy (ale przyjemny) kłopot. Musi...zorganizować transport trofeum do Bydgoszczy. Z tym jednak nie będzie już problemu. "Łódź światowej klasy bardzo nam się przyda, bo sprzętu tego typu zawsze brakuje." - mówi zadowolony prezes Lotto Bydgostii Zygfryd Żurawski.
Prezes obiecał również premię w wysokości 10 tysięcy złotych w przypadku triumfu osady. "Premie już czekają" - potwierdził Żurawski. Pozostaje życzyć większej ilości sukcesów mądrze prowadzonemu klubowi z grodu nad Brdą. Motywacji wioślarzom Lotto Bydgostii z pewnością nie zabraknie.