

18 marca 1924 roku z inicjatywy Bernarda Jaskólskiego na sportowej mapie Bydgoszczy pojawił się klub Brda. Po ćwierćwieczu funkcjonowania bydgoskim kolejarzom udało się dotrzeć na szczebel centralny rozgrywek piłkarskich. Dzisiaj trzyletni okres gry w II lidze jako szczytowe osiągnięcie sekcji nieistniejącego już klubu nie jest niczym wyjątkowym. Jednak na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego stulecia to właśnie zawodnicy Brdy przecierali bydgoskie szlaki na ogólnopolskiej arenie futbolowej.
W 1949 roku do głosu dochodzi Kolejowy Klub Sportowy Brda (występująca również jako Kolejarz i Kolejarz-Brda). 25-lecie funkcjonowania bydgoszczanie uświetnili zdobyciem tytułu mistrzów Pomorza, co umożliwiło im walkę o awans do drugiej ligi. W eliminacjach piłkarze z grodu nad Brdą stanęli w szranki z Kolejarzem Gdańsk, Polonią Leszno oraz Pionierem Szczecin. W sześciu pojedynkach zwyciężyli czterokrotnie, raz remisując i ponosząc także jedną porażkę. Wywalczone w ten sposób dziewięć punktów (za zwycięstwo przyznawano wówczas dwa, a nie - jak obecnie - trzy punkty - dod. red.) pozwoliło im zająć drugie miejsce za gdańszczanami (również legitymowali się takim dorobkiem punktów). Jak informuje wydawnictwo "50 lat pomorskiego piłkarstwa", Polski Związek Piłki Nożnej podjął decyzję, że do rundy finałowej awansuje klub z Bydgoszczy.
W niej rywalami Brdy były ekipy: Stali Sosnowiec, Włókniarza Częstochowa oraz Kolejarza z Przemyśla i Olsztyna. Mimo nie najlepszego początku, bydgoszczanie z dorobkiem 9 punktów w ośmiu spotkaniach finiszowali na drugim miejscu (za Stalą), uzyskując w ten sposób awans do grupy zachodniej II ligi. Brda (vel Kolejarz) stała się tym samym pierwszym bydgoskim klubem, który znalazł się na tym szczeblu ligowych zmagań. Warto dodać, że w tamtym okresie - dokładnie w domowym pojedynku z częstochowianami - swój pięćsetny mecz (sic!) w karierze rozegrał Edward Kubalczak pełniący funkcję kapitana drużyny.
Zaskakujący debiut
Również w debiutanckim sezonie w II lidze Kubalczaka nie zabrakło w składzie bydgoskiego beniaminka. Kolejarze (w większości faktycznie pracownicy PKP) realizowali zasadę "pierwsi w pracy - pierwsi w sporcie", o czym z dumą przypomina okolicznościowa książka "70 lat kolejarskiej Brdy" wydana na tenże jubileusz, w 1994 roku. Niewiele brakowało, aby bydgoszczanie dosłownie zrealizowali swój cel, bowiem rola debiutanta w pierwszej części omawianego sezonu w żaden sposób nie paraliżowała ich podczas występów na piłkarskiej scenie.
Premiera nastąpiła w Toruniu, gdzie bydgoscy zawodnicy zmierzyli się w prestiżowym meczu z tamtejszym Kolejarzem. Kroniki informują, że na trybunach zasiadły... 2000 sympatyków bydgoskiego klubu. Podwójne derby zakończyły się pełnym sukcesem Brdy (Kolejarza), która zwyciężyła 2:1 (2:0). Dwubramkowe przed przerwą gościom zapewnił Stanisław Nowak, dla którego te rozgrywki były wyjątkowo udane. 21-letni gracz w całych rozgrywkach szesnastokrotnie trafiał do siatki, dzięki czemu sięgnął po koronę króla strzelców II-ligowych zmagań.
Brda zaskakiwała coraz bardziej, a kwintesencją było osiągnięcie po kilku meczach fotela lidera grupy zachodniej II ligi. Im bliżej było do końca pierwszej połowy sezonu, tym bydgoscy piłkarze tracili impet. Efektem nierównej gry (potwierdzają to wyniki, które publikujemy na końcu artykułu), która przeszkodziła w skutecznej walce o awans do I ligi, było piąte miejsce na półmetku. W drugiej części rywalizacji bydgoszczanie zdołali poprawić się o dwie lokaty, ale do mistrza - Gwardii Szczecin (ostatecznie awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej) - stracili cztery punkty. Trzecia lokata okazała się najwyższą w historii klubu.
Kolejarski sprinter
"Klubu, który był w tamtym okresie bardzo lubiany i szanowany." - dodaje na rozpoczęcie naszej rozmowy Roman Szwajkowski (szósty od lewej na zdjęciu poniżej), zasłużony zawodnik Brdy i trener Zawiszy oraz Chemika (występującego także jako Unia-Wisła). Do kolejarskiej drużyny dołączył w 1951 roku.

W czasie wojny pan Roman walczył w armii Andersa stacjonującej wówczas we Włoszech. Równolegle, udało mu się podjąć naukę w gimnazjum i technikum mechanicznym, którą kontynuował w Anglii. Po dwóch latach spędzonych na Wyspach Brytyjskich, 31 maja 1947 roku znalazł się na promie, który przypłynął do Polski. "Z perspektywy czasu wydaje się, że to był błąd." - mówi. Dlaczego? Swoim powojennym pobytem na obczyźnie zwrócił uwagę między innymi Urzędu Bezpieczeństwa. "Nie wierzyli do końca w prawdziwość mojej edukacji. Myśleli, że kształciłem się na szpiega obcego wywiadu." - stwierdza Szwajkowski.
Zamiast polityką, 22-latek zajął się poszukiwaniem klubu piłkarskiego. Trafił do Polonii, która następnie przemianowana została na Gwardię. W tej ostatniej pan Roman długo nie pograł, zgłaszając swój akces do gry w Brdzie. W drugim sezonie występów tego klubu w II lidze szybki (tabele wyników lekkoatletycznych na Pomorzu z 1949 roku podają, że dystans 100 metrów pokonywał w 11,3 sek.) prawoskrzydłowy dołączył do kadry zespołu.
Nie powtórzyli wyczynu z debiutu
Brda nie grała już tak dobrze jak w premierowych rozgrywkach na drugim froncie. W 1951 roku zamiast dwóch 10-zespołowych grup, rywalizowano w czterech składających się z ośmiu ekip każda. Warto wspomnieć, że drugim reprezentantem Bydgoszczy stała się wówczas wspomniana Gwardia.
Ostatecznie, Brda uplasowała się na szóstym miejscu z dorobkiem 13 punktów (podobny wywalczyła Gwardia oraz Stal Wrocław; obie wyprzedziły kolejarski klub), natomiast do trzeciego Kolejarza z Torunia straciła tylko dwa punkty. Dla Romana Szwajkowskiego szczególną wagę miały mecze z Gwardią. W tamtym roku dwumecz derbowy zakończył się podziałem punktów - Brda zwyciężyła 2:1, natomiast w rewanżu uległa 1:2. "O tych pojedynkach bardzo szeroko, nawet na tydzień przed meczem, rozpisywały się gazety. Na tę okoliczność organizowały różne konkursy polegające na typowaniu wyniku." - wspomina nasz rozmówca, pokazując plik wycinków prasowych. "To wszystko, żeby nie myślał pan, że zmyślam." - dodaje z uśmiechem.
W roku 1952 grono bydgoskich II-ligowców poszerzyło się o kolejną drużynę - OWKS. Wspólnie z Gwardią nadawały one ton zmaganiom. Ostatecznie, "wojskowi" okazali się lepsi, zdobywając 27 punktów i o jeden wyprzedzając gwardzistów. Pochód do pierwszej ligi zatrzymała inna Gwardia - z Warszawy, remisując w mieście nad Brdą 1:1 i wygrywając w stolicy 2:0.
Kolejarze tego sezonu do udanych nie zaliczą. W poszerzonej do dziesięciu zespołów jednej z czterech grup II ligi zajęli dopiero dziewiąte miejsce. Na dodatek, piłkarska centrala zdecydowała o kolejnej modyfikacji rozgrywek. W miejsce dotychczasowych czterdziestu ekip utworzono jedną grupę II ligi składającą się z 14 zespołów. "Ten wspaniały zespół nigdy nie spadł z II ligi, a musiał ją opuścić!" - grzmi w "70 latach kolejarskiej Brdy" Henryk Krajewski, który opracował to wydawnictwo. Bydgoszczanie w 1953 roku mieli zagrać w grupie gdańskiej III ligi. Na wyższy szczebel futbolowych zmagań już nigdy nie wrócili.
Roman Szwajkowski rozegrał, jak sam wspomina, jeszcze kilkanaście spotkań w III-ligowej Brdzie, po czym - w wieku niespełna 30 lat - zakończył przygodę z czynnym uprawianiem sportu. "Poświęciłem więcej czasu rodzinie." - wyjaśnia. Do futbolu jednak wrócił, ale już jako trener. Pracę szkoleniową rozpoczął w Unii-Wiśle (Chemiku), gdzie przebywał w latach 1957-1958. Przez ponad dekadę (lata 1959-1971) związany był z Zawiszą, a następnie powrócił do klubu z Glinek, w którym pracował aż do 1994 roku.
Stadion Leśny dumą Bydgoszczy
Historia Brdy to nie tylko piłka nożna, choć futboliści zapisali kilka jej interesujących kart. W swojej historii w kolejarskim klubie funkcjonowało, z mniejszymi bądź większymi sukcesami, kilkanaście sekcji. Aby coraz liczniejsze rzesze ludzi mogły mieć miejsce do treningów na obszarze 8,5 hektara przy ulicy Północnej (obecnie Powstańców Warszawy) na przełomie lat 40. i 50. XX wieku stworzono kompleks sportowy, na który - oprócz stadionu piłkarskiego z bieżnią (mieszczącego około 18 tysięcy widzów) - składała się odkryta pływalnia, boiska treningowe i budynek klubowy. Oficjalne otwarcie obiektów odbyło się w lipcu 1952 roku. 23 marca 1964 roku Stadion Leśny otrzymał imię znanego działacza sportowego na Pomorzu - Stanisława Lehmanna. W latach 70. z inicjatywy Stanisława Mątewskiego powstała również sala gimnastyczna. Niestety, wszystkie obiekty nie przetrwały próby czasu i obecnie przypominają jedynie starszemu pokoleniu o czasach, gdy o Brdzie nie pisano w czasie przeszłym. Licznik Kolejowego Klubu Sportowego Brda Bydgoszcz zatrzymał się na 84 latach - klub uległ likwidacji w 2008 roku.
Aktualny stan obiektów Brdy przy ulicy Powstańców Warszawy (fot. E.Dominiczak):
ERYK DOMINICZAK
WSPÓŁPRACA: STANISŁAW MĄTEWSKI
* * * * *
Rezultaty Brdy (Kolejarza) Bydgoszcz w II lidze piłkarskiej w latach 1950-1952:
rok 1950
Gwardia Szczecin 1:3 i 3:0, Stal Sosnowiec 4:7 i 4:0, Włókniarz Chodaków 0:6 i 4:0, Włókniarz (Widzew) Łódź 1:1 i 3:4, Budowlani Gdańsk 0:2 i 6:2, Kolejarz Toruń 2:1 i 6:0, Związkowiec Radom 0:1 i 3:3, Budowlani Świdnica 1:0 i 5:0, Kolejarz Ostrów Wielkopolski 2:1 i 3:0
Ogółem - 18 meczów - 22 punkty - bramki 48:31 (3 miejsce w grupie zachodniej II ligi)
rok 1951
Budowlani Gdańsk 1:5 i 1:0, Stal Poznań 1:2 i 2:1, Kolejarz Toruń 0:3 i 1:2, Gwardia Bydgoszcz 2:1 i 0:2, Stal Wrocław 3:2 i 1:2, Kolejarz Gdańsk 1:6 i 3:0, Gwardia Słupsk 2:1 i 1:1
Ogółem - 14 meczów - 13 punktów - bramki 19:28 (6 miejsce w grupie 1 II ligi)
rok 1952
OWKS Bydgoszcz 0:2 i 0:3, Gwardia Bydgoszcz 1:5 i 0:0, Kolejarz Leszno 0:3 i 0:1, Stal Poznań 1:2 i 1:2, Gwardia Słupsk 2:1 i 2:2, Kolejarz Toruń 3:2 i 1:1, Stal Gdańsk 1:4 i 3:1, Gwardia Szczecin 3:2 i 0:4, Kolejarz Gdańsk 5:1 i 1:0
Ogółem - 18 meczów - 15 punktów - bramki 24:36 (9 miejsce w grupie A II ligi, w wyniku reorganizacji Brda trafiła do grupy gdańskiej III ligi)
oprac. Eryk Dominiczak