SPORTOWA BYDGOSZCZ - informacje o sporcie w mieście nad Brdą i nie tylko...
...BO KOCHAMY SPORT
SPEEDWAY EKSTRALIGA > news > tabela > terminarz  ELITE LEAGUE > news > tabela  ELITSERIEN > news > tabela > terminarz
INNE LIGI ZAGRANICZNE > news  GRAND PRIX > news > klasyfikacja > terminarz  INNE WYDARZENIA > news
PLUSLIGA KOBIET > news > tabela > terminarz  PLUSLIGA > news > tabela > terminarz  II LIGA KOBIET (GRUPA 1) > news > tabela > terminarz
II LIGA MĘŻCZYZN (GRUPA 1)
> news > tabela > terminarz ME KOBIET > news  INNE WYDARZENIA > news
II LIGA (GR. ZACH.) > news > tabela > terminarz  IV LIGA (GR. KUJ.-POM.) > news > tabela > terminarz  KLASA OKRĘGOWA (GRUPA 1) > news > tabela > terminarz  I LIGA KOBIET (GR. PÓŁNOCNA) > news > tabela > terminarz  INNE WYDARZENIA > news
FORD GERMAZ EKSTRAKLASA > news > tabela > terminarz  II LIGA MĘŻCZYZN (GRUPA A) > news > tabela > terminarz  INNE WYDARZENIA > news
LEKKOATLETYKA > news  SPEEDROWER > news > tabela > terminarz  BASEBALL > news > tabela > terminarz  PIŁKA RĘCZNA > news > tabela > terminarz
SPORTY WODNE > news  SPORTY SIŁOWE > news  INNE DYSCYPLINY > news
> WYWIADY      >  KOMENTARZE      >  FELIETONY      >  REPORTAŻE      >  FOTOREPORTAŻE

PIŁKARSKIE KRONIKI: Diament, który mógł być brylantem

Zabrakło mu dziewięciu bramek, aby trafić do ekskluzywnego klubu stu zrzeszającego strzelców 100 goli w ekstraklasie. Zabrakło rozdziału między sportem i polityką, który pozwoliłby mu pokazać pełnię możliwości piłkarskich na arenie ogólnopolskiej, a możliwe, że i międzynarodowej. Wreszcie, zabrakło w pewnym okresie ludzi, którzy potrafiliby kultywować pamięć o wybitnym napastniku. O Marianie Norkowskim...

ERYK DOMINICZAK
WSPÓŁPRACA: SŁAWOMIR WOJCIECHOWSKI


Kiedy pojawia się pytanie o najwybitniejszego, powojennego zawodnika związanego z Bydgoszczą, nierzadko wybór pada na Zbigniewa Bońka. Rozegrał 80 meczów w reprezentacji Polski, z którą sięgnął w 1982 roku po trzecie miejsce na mundialu w Hiszpanii, z Juventusem Turyn wywalczył w 1985 roku Puchar Europy. Należy jednak zwrócić uwagę, że wielka kariera "Zibiego", wychowanka Zawiszy, zaczęła się od występów w łódzkim Widzewie, do którego trafił jeszcze jako nastolatek.

W życiorysie Norkowskiego nie znajdziemy zagranicznych zespołów. Co więcej, próżno szukać - z małym wyjątkiem - drużyn spoza regionu. Kadry narodowej "Mala" również nie zawojował. Zagrał w niej sześciokrotnie, raz - w towarzyskim spotkaniu z Francją (28 września 1960 roku) - trafiając do siatki. Warto dodać, że był to pierwszy pojedynek biało-czerwonych po powrocie z igrzysk olimpijskich w Rzymie. Pan Marian znalazł się w kadrze na tę imprezę, ale nie zagrał w niej ani minuty. Co zatem sprawiało, że wychowanek toruńskiego Pomorzanina był uznawany za postać nietuzinkową, a Boniek wspominał go kilka lat temu słowami: "Kiedy patrzyłem na niego na boisku, wydawało mi się, że umie wszystko"?


Zespół Polonii Bydgoszcz podczas pochodu pierwszomajowego.

Norkowski miał niebywały instynkt strzelecki. "Znakomicie egzekwował karne, wolne, wiele bramek zdobywał celnymi strzałami głową, bo niemal zawsze znajdował się w miejscu, gdzie powinien być." - opisywał go w artykule "Marian bombardier" Zdzisław Sosnowski, nestor bydgoskich dziennikarzy sportowych. O tym, że nie można go było na chwilę zostawić bez opieki, świadczy sytuacja z jednego z pojedynków Polonii Bydgoszcz z Górnikiem Zabrze (1959 rok). Norkowski zagrał wówczas z kontuzją i przez niemal 90 minut statystował. W końcówce otrzymał jednak podanie, po którym zapewnił bydgoszczanom remis 2:2. Reprezentacyjny obrońca Stanisław Oślizło tylko raz zlekceważył rywala. Zapłacił za to wysoką cenę.

Początki - z Torunia do Bydgoszczy

Zanim w połowie 1952 roku 17-letni Norkowski trafił do Polonii (w latach 1949-1956 występującej pod szyldem Gwardii), przez kilka miesięcy przywdziewał barwy macierzystego Pomorzanina (Kolejarza). Już w swoim debiucie zdobył bramkę, a jego licznik w II-ligowcu z grodu Kopernika zatrzymał się na szesnastu trafieniach. Zwrócił tym uwagę działaczy bydgoskiego klubu, od których otrzymał propozycję "nie do odrzucenia". Właśnie skomplikowana sytuacja polityczna stała się dla niego w kolejnych latach kulą u nogi. Nogi, którą potrafił wprawiać w osłupienie bramkarzy i obrońców wszystkich czołowych zespołów w kraju.

W 1953 roku Gwardia wygrała rozgrywki II ligi i po raz pierwszy w historii zajęła miejsce wśród najlepszych. Już wtedy Norkowski dał się poznać jako snajper - jego dziełem było dziewiętnaście spośród 53 bramek zespołu. Debiutancki sezon w ekstraklasie nie był już tak okazały - tylko trzykrotnie wpisał się na listę strzelców, a gwardziści do ostatniej kolejki - ale z powodzeniem - walczyli o ligowy byt. Niemal wszystkie lata występów bydgoskich piłkarzy w najwyższej klasie rozgrywkowej naznaczyła obrona przed relegacją. Jedynie w 1960 roku poloniści uplasowali się na piątym miejscu, a "Mala" - z siedemnastoma golami - sięgnął po upragnioną koronę króla strzelców. Kilkanaście miesięcy później Polonia spadła do drugiej ligi. Na łono ekstraklasy już nigdy nie powróciła.

Dla bydgoskiego napastnika był to czytelny sygnał, że czas najwyższy sprawdzić się w nowym otoczeniu. Nieoficjalnie wiadomo, że wielokrotnie prosił on o zgodę na transfer. O utalentowanego gracza padały pytania między innymi z Krakowa oraz Warszawy. Właśnie w ekipie stołecznej Gwardii udało mu się zagrać jedyny raz, reprezentując klub spoza obecnego województwa kujawsko-pomorskiego.

Szczyt - w milicyjnym potrzasku

Należy jednak uściślić, że bliżej było w tym wypadku do międzynarodowego skandalu niż spektakularnego transferu. W sezonie 1955/1956 (Polska grała jeszcze systemem wiosna-jesień, z którego zrezygnowała dopiero w pierwszej połowie lat 60. - przyp. red.) odbyły się premierowe rozgrywki o Puchar Europy. Zanim jednak gracze madryckiego Realu rozpoczęli swoją pięcioletnią hegemonię na Starym Kontynencie, w pierwszej rundzie PE - w miejsce wycofanej Chelsea Londyn - zagrała właśnie wspomniana Gwardia. Nominacja dla niej wydaje się niezrozumiała. Nie była ona nie tylko mistrzem kraju, ale nie stanęła nawet na podium rodzimych zmagań! Zakulisowe, partyjne ruchy zepchnęły na dalszy plan rywalizację sportową. Również w kontekście występów Mariana Norkowskiego.

20 września 1955 roku wystąpił w pierwszym pojedynku z Djurgardens IF, ówczesnym mistrzem Szwecji. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, ale gdy "Mala" chciał wrócić do Bydgoszczy, dowiedział się, że ten występ nie ma być jedynie epizodem. Został bowiem zatwierdzony do gry w Warszawie. Bydgoskie media, mając poparcie regionalnych władz, wszczęły awanturę, po której supersnajper powrócił do grodu nad Brdą. W rewanżowym meczu Gwardia uległa Skandynawom aż 1:4 i odpadła z dalszych zmagań o PE.

Mając w pamięci tamto wydarzenie, milicyjni działacze z Bydgoszczy już nigdy nie chcieli dopuścić do zbyt zaawansowanych działań względem zawodnika. "Dla mnie kluczowy jest rok 1961, gdy Polonia nie zdołała utrzymać się w I lidze. Z rozmów, które przeprowadziłem, wynika, że pan Marian był zmęczony występami w jej barwach. Pojawiła się wówczas okazja gry w Wiśle Kraków, notabene również klubie milicyjnym." - mówi Sławomir Wojciechowski, sympatyk Polonii, pasjonat sportu przygotowujący obecnie książkę "Zapomniane pokolenie. Polonia Bydgoszcz z lat 1920-1949". Norkowski wyjechał co prawda pod Wawel, ale szantaż ze strony bydgoskiej delegatury Służby Bezpieczeństwa spowodował, że do zmiany barw klubowych nie doszło. Mimo kolejnych propozycji (w połowie lat 60. padła ona ze strony... Polonii Sydney), do końca kariery w 1970 roku nie zmienił otoczenia.

Zmierzch - zapomnienie i odrodzenie

Po zawieszeniu butów na kołku, przez pół roku prowadził zespół seniorów Polonii, a później przez kilka lat grupy młodzieżowe. Nie odniósł jednak większych sukcesów. "Jako szkoleniowiec nie sprawdził się. Niewykluczone, że przyczyną był jego porywczy charakter." - zastanawia się Wojciechowski. Później pracował jeszcze jako zaopatrzeniowiec w klubie, ale ostatecznie został zwolniony. Nie krył rozgoryczenia tą decyzją. "Pan prezes Rutkiewicz (...) wraz z dyrektorem Matuszakiem wypowiedzieli mi umowę z powodu likwidacji stanowiska. Kilka dni później, dokładnie na moim miejscu, pracował już ktoś inny." - wspominał. Do tego doszedł pogarszający się stan zdrowia, operacje i zapomnienie. Nie osłodziło go nawet nadanie w 2000 roku Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 7 marca 2001 roku w wieku niespełna 66 lat.


Marian Norkowski (w środku) w 2000 roku w towarzystwie (od lewej) Stanisława Iżeli, Janusza Jędrzejczaka i Bogdana Gorzyckiego.

Dopiero po kilku latach przywrócono pamięć o wspaniałym piłkarzu. W listopadzie 2008 roku Sławomir Wojciechowski skontaktował się z wdową po Marianie Norkowskim - Urszulą. Dała ona zielone światło do starań o upamiętnienie jej męża specjalną tablicą umieszczoną na trybunie głównej stadionu Polonii. Oficjalnego odsłonięcia dokonała w ósmą rocznicę śmierci. "Liczę, że dzięki tej tablicy będzie można - w wymiarze dydaktycznym i pedagogicznym - utrwalać wśród młodego pokolenia pamięć o wybitnym zawodniku, królu strzelców pierwszej ligi, reprezentancie Polski i olimpijczyku." - powiedział wówczas Wojciechowski. W czerwcu 2009 roku rada miasta Bydgoszczy ustanowiła pana Mariana patronem skweru przed obiektem przy ulicy Sportowej.

We wrześniu ubiegłego roku w Szkole Podstawowej numer 19 w Bydgoszczy odbył się I Międzyszkolny Turniej Piłki Nożnej im. Mariana Norkowskiego. W zawodach wzięły udział cztery ekipy, a najlepsza okazała się SP nr 4, wyprzedzając gospodarzy, a także SP nr 9 i 43. "W tym roku planujemy kolejną edycję. Czynimy starania, aby zawody rozegrać na obiektach Polonii." - kończy Wojciechowski.

Eryk Dominiczak
Współpraca: Sławomir Wojciechowski


"Piłkarskie kroniki" to autorski cykl artykułów, w których Miesięcznik Regionalny "Piłkarz" i portal Sportowa Bydgoszcz (www.sportowa.bydgoszcz.pl) przybliży swoim Czytelnikom historię piłki nożnej w regionie. W jego kolejnych odsłonach będziemy prezentowali kluby, postacie oraz wydarzenia istotne dla rozwoju piłkarstwa w województwie kujawsko-pomorskim (dawniej: bydgoskim, toruńskim, a także włocławskim). "Piłkarz" do współpracy zaprosił zasłużonego szkoleniowca - Stanisława Mątewskiego - który opatruje swoim komentarzem poszczególne historie, a także służy wiedzą przy ich tworzeniu.

Do współtworzenia cyklu zapraszamy wszystkie osoby, które chcą podzielić się informacjami związanymi z historią lokalnego futbolu. Zainteresowanych prosimy o wysłanie e-maila na adres: e.dominiczak@sportowabydgoszcz.pl.

W nadchodzącym miesiącu czekamy na informacje o Konradzie Kamińskim, szkoleniowcu Pomorzanina Toruń oraz Zawiszy Bydgoszcz. Na przełomie czerwca i lipca w czterech miastach regionu odbędzie się dziesiąty już turniej piłkarski jego imienia.


Autor: Sławek @ 2010-06-04 14:12:20
Pan redaktor i tak owe zagadnienie Marian - niewolnik Polonii ujął bardzo delikatnie. Może dobrze. Marian Norkowski ma swoją tablicę, skwer przy Ogniem i Mieczem, Turniej w SP 19 - będzie odbywał się on na Kaplicznej we wrzesniu, poproszę KP Polonię o ufundowanie jakiegośc trofeum, zaproszę skautów z KP, zaprosimy może druzynę naborową z rocznika 2000.

Komentarze i opinie są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników i nie odzwierciedlają w żaden sposób punktu widzenia redakcji i wydawcy portalu SportowaBydgoszcz.pl Tym samym redakcja i wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za treść zamieszczanych opinii i komentarzy.

Czytelnikom portalu SportowaBydgoszcz.pl zabania się publikowania treści sprzecznych z prawem, treści zawierających wulgaryzmy, czy też słów powszechnie uważanych za obelżywe. Niedopuszczalne jest także umieszczanie odnośników do innych stron, treści zawierających przekazy reklamowe, danych osobowych lub teleadresowych łącznie z adresami e-mail.

Redakcja SportowejBydgoszczy zastrzega sobie prawo do usuwania treści o których mowa powyżej.



2005 - 2012 © Sportowa Bydgoszcz :: created by houres.net ::