

Od trzech lat wśród bydgoskich kibiców trwa podział na fanatyków i przeciwników Tomasza Golloba. Jednak od momentu pojawienia się pogłosek o rzekomym przejściu wychowanka Polonii Bydgoszcz do Apatora Toruń wydaje się, że jest coś co zburzy ten stan na dobre – DERBY.
Tomasz Gollob zawsze był kojarzony z Bydgoszczą. Podczas bankructwa ówczesnego BKS-u wierzono, że „kapitan pozostanie na tonącym statku do końca”. Ten skuszony astronomicznymi kwotami postanowił przenieść się do Tarnowa. Działacze nowo utworzonego BTŻ-u nie byli w stanie ani spłacić zadłużeń (mimo rozpaczliwie prowadzonej zbiórki pieniędzy wśród kibiców) wobec Tomka, ani zagwarantować godnego wynagrodzenia uczestnikowi Grand Prix. To, co było zrozumiałe dla jednych, stało się powodem zawiści dla drugich. Przez 3 kolejne sezony Gollob mimo wszystko przyciągał na stadion przy ul. Sportowej rzeszę wiernych fanów czy to podczas ligowych zmagań z Unią Tarnów, które nabierały dodatkowego smaczku, czy też podczas kolejnych edycji Grand Prix konsekwentnie udowodniając swoją dominację na bydgoskim torze.
Czy Leszek Tillinger przekona Tomka do powrotu do Bydgoszczy?
W wyniku kłopotów finansowych Unii Tarnów zrobiło się głośno na temat przenosin Tomka do grodu Kopernika. Bydgoscy działacze, proszeni o skomentowanie tych doniesień, krótko odpowiadają, iż przedstawią zawodnikowi swoją ofertę, jednak nie będą w stanie przebić tej z Torunia. I rzeczywiście, nie dziwi takie ostrożne podejście. Tym bardziej, że tak naprawdę dopiero w minionym sezonie klub stanął solidnie na nogach po głębokim kryzysie. Czy jednak jest ktoś z Bydgoszczy, kto potrafi sobie wyobrazić popularnego „Chudego” w barwach Aniołów? Nie! Tym bardziej, że nawet kibice w Toruniu nie są w stanie przyjąć tego do świadomości. Przypadki przechodzenia zawodników do „obozu wroga” stały się w relacjach bydgosko-toruńskich codziennością ( np. Kowalik, Krzyżaniak, Sawina, Kościecha, Protasiewicz, Słaboń, Smith) i przejście Golloba nie powinno być czymś nadzwyczajnym.
Gollob ma nad czym myśleć w przerwie między sezonami..
Jedno jest pewne, jeśli najlepszy polski żużlowiec chcę nadal liczyć się w ścisłej światowej czołówce to biorąc pod uwagę wiek oraz natężenie startów musi myśleć nie tylko o pieniądzach, lecz również o najlepszych warunkach przygotowawczych. Bowiem, jeśli kolejny raz wybierze zespół leżący na drugim krańcu Polski, to męczące podróże wykluczą go z walki o medale GP jeszcze przed ich rozpoczęciem.
Możliwe że w sezonie 2007 słowo DERBY nabierze nowego wymiaru. Możliwe również, że Gollob poprowadzi Polonię do ósmego złota. Jednak najbardziej prawdopodobne, że gdzie dwóch się bije tam trzeci skorzysta…