

W poprzednim sezonie był jednym z zawodników, od których ówczesny trener Zawiszy Mariusz Kuras rozpoczynał ustalanie wyjściowego składu. W zespole prowadzonym przez Macieja Murawskiego były pomocnik Unii Janikowo pojawiał się na boisku zarówno od pierwszej minuty, jak i z ławki rezerwowych. Marcin Tarnowski w krótkiej rozmowie z nami opowiada o rehabilitacji, przygotowaniach do rundy rewanżowej II ligi oraz urodzinowych życzeniach.
- W tym kontekście czeka ciebie spore wyzwanie - po zabiegu nie bierzesz bezpośredniego udziału w przygotowaniach, lecz stopniowo wracasz do zajęć. Jak będzie wyglądał twój reżim treningowy w najbliższych tygodniach?
- Po zabiegu, który odbył się pod koniec grudnia, przez dwa tygodnie nie mogłem nic robić. Dopiero po styczniowej konsultacji mogłem zacząć obciążać nogę i truchtać. Kolejne wizyty kontrolne dają ewentualne zielone światło do zwiększania obciążeń. Myślę, że kwestią dni jest powrót do zajęć z piłką, przy równoczesnym treningu siłowym. Na początku marca powinienem przejść do kolejnego etapu - trenowania w pełnym wymiarze. Dobrze byłoby w drugiej połowie marca wejść chociaż na chwilę na boisko, żeby poczuć grę. Pod koniec przyszłego miesiąca chciałbym być w pełni do dyspozycji sztabu szkoleniowego.
- Do startu rundy wiosennej pozostał niespełna miesiąc. Jak z boku oceniasz przygotowania drużyny?
- Widać, że chłopacy trenują bardzo intensywnie, jednocześnie rozgrywając dużą liczbę sparingów. Myślę, że najbliższe dwa tygodnie nadal będą trudne i wymagające. Im bliżej powrotu na ligowe boiska, tym bardziej będzie krystalizował się wyjściowy skład na mecz z Zagłębiem Sosnowiec. Sądzę, że w dwóch ostatnich sparingach zobaczymy właśnie zespół, który na początku marca stanie do walki o pierwsze w tym roku punkty w II lidze. Ostatnie dni przed ligą powinny przynieść odzyskanie świeżości całej drużynie. W meczu z Wartą Poznań (bydgoszczanie ulegli jej w miniony piątek 0:1) rozgrywanym na grząskim boisku widać było, że wszyscy odczuwają trudy przygotowań.
rozmawiał Eryk Dominiczak