

Dwa kolejne wyjazdowe mecze IV-ligowego Zawiszy Bydgoszcz nie doszły do skutku. Najpierw podjęcia na swoim obiekcie bydgoskiego zespołu odmówił Pomorzanin Serock, natomiast w miniony weekend nie doszło do planowanego pojedynku ze Spartą Brodnica. Rozgoryczenia nie kryją działacze klubu z miasta nad Brdą, którzy wiedzą, że końcówka listopada upłynie Zawiszy pod znakiem piłkarskiego maratonu.
Wszystko zaczęło się 21 października, kiedy to w Serocku miał dojść do konfrontacji w ramach 13 kolejki spotkań IV ligi pomiędzy miejscowym Pomorzaninem a Zawiszą. Swój przyjazd do Serocka zapowiedzieli kibice z Bydgoszczy i to właśnie oni okazali się przyczyną nierozegrania spotkania w pierwotnym terminie. Pomorzanin nie był organizacyjnie przygotowany na przyjęcie dużej grupy bydgoskich fanów, więc wystąpił o rozegranie spotkania na stadionie Zawiszy.
Na to rozwiązanie Zawisza się jednak nie zgodził i działacze z Serocka musieli szukać alternatywnego rozwiązania, aby uniknąć walkowera. Zwrócili się z prośbą do innego bydgoskiego klubu – Chemika o możliwość rozegrania potyczki na obiekcie przy ulicy Glinki. Wniosek został zaakceptowany przez działaczy Chemika oraz obu zainteresowanych drużyn. Ostatecznie spotkanie odbędzie się 22 listopada o godzinie 14:00.
Brodnica na „nie”
W dodatku transfery zawodników nadwerężyły budżet klubowy, co stało się jednym z czynników, który doprowadził do odwołania meczu z bydgoską drużyną. Dlaczego? „Zabezpieczenie spotkania, na które przyjeżdża 400 kibiców gości (podobnie było na wiosnę, gdy Zawisza grał w Brodnicy – przyp.red.) to koszt rzędu 15 tysięcy złotych. Nie stać nas na taki wydatek” – przekonuje prezes Sparty Henryk Zdunkowski. Jak sam dodaje, o nierozegraniu pojedynku nie zadecydowały względy czysto piłkarskie.
Obawy prezesa oraz negatywna opinia służb porządkowych i władz miasta są związane z wydarzeniami, które miały miejsce na wiosnę 2006 roku. Wówczas 350-osobowa grupa sympatyków bydgoskiego IV-ligowca udała się na spotkanie ze Spartą. Doszło wówczas do starć z policją, a także z grupa miejscowych fanów. Do sądu trafiło ponad 150 wniosków o ukaranie winnych tamtych zajść, a większość z nich dobrowolnie poddała się karze.
W tej rundzie na kibiców Zawiszy nie można narzekać. Póki co mają za sobą liczny wyjazd do Włocławka, podczas którego nie doszło do żadnych spektakularnych spięć pozasportowych. Wzburzenia nie ukrywa prezes Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza Maciej Pietrzak, które prowadzi IV-ligową ekipę: „Jeżeli tak dalej pójdzie, to w ogóle nie będziemy grali meczów na wyjeździe. Nasi kibice zachowują się w bieżących rozgrywkach spokojnie, więc ich zła sława nie jest kluczowym argumentem”.
Przełożony, przełożony, przełożony (?)
Zawisza zgodził się na przełożenie meczu z klubem z Serocka, ale w przypadku meczu ze Spartą bydgoski klub chce domagać się walkowera. Ostateczną weryfikację meczu podejmie w czwartek Wydział Gier i Ewidencji Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej.
K-PZPN naciskał, aby mecz Sparta – Zawisza doszedł do skutku w pierwszy terminie. Argumenty, jakie wytaczał prezes związku Eugeniusz Nowak niewiele mają wspólnego z piłkarskim widowiskiem. „Nie możemy nikogo zmusić do gry. Proponowaliśmy rozegranie pojedynku przy pustych trybunach, ale włodarze brodnickiego zespołu się na to nie zgodzili” Pytanie tylko – czy spotkanie dla samych tabelek i wyników ma jakikolwiek sens? Brak kibiców, czy to w pierwszej czy czwartej lidze, zawsze ma wpływ ujemnie na atrakcyjność widowiska i zabija sens uprawiania sportu.
Tymczasem okazuje się, że pod koniec listopada Zawiszanie, zamiast odpoczywać po trudnej rundzie, będą musieli zagrać kilka spotkań. 18 listopada bydgoszczanie zagrają u siebie z Pogonią Mogilno, a cztery dni później zmierzą się w zaległej potyczce z Pomorzaninem. Do K-PZPN-u wpłynęło jednak pismo Olimpii Grudziądz o…przełożenie meczu, który miał odbyć się w najbliższy weekend. Działacze motywowali to zbliżającymi się wyborami samorządowymi. W efekcie spotkanie odbędzie się 25 listopada. Nie chciałbym być fatalistą i szukać spisku za wszelką cenę, ale czy ten późny termin nie ma zniechęcić kibiców Zawiszy do licznego przyjazdu do Grudziądza?
Piłkarski węzeł gordyjski – przeciąć czy rozwiązać?
K-PZPN teoretycznie szuka wyjścia z sytuacji, ale ma twardy orzech do zgryzienia. „Musimy wyciągnąć wnioski i konsekwencje związane z sytuacją, jaka ma miejsce obecnie” – argumentuje prezes Nowak. – „Poszukamy rozwiązań tej anormalnej sytuacji i spróbujemy nie dopuścić do jej powtórzenia się” – dodaje.
Czy K-PZPN wyciągnie asa z rękawa podczas przerwy zimowej i znajdzie złoty środek na nieustanne przekładanie meczów i ich weryfikację? Odpowiedź na to pytanie poznamy wkrótce. Ważne, żeby sternicy lokalnego futbolu znaleźli wyjście jak najszybciej, zanim kolejni kibice i piłkarze dowiedzą się o odwołaniu meczu „za pięć dwunasta”.
Eryk Dominiczak