


Franz Astoria Bydgoszcz odniosła swoje kolejne zwycięstwo na parkietach II ligi. Tym razem w pokonanym polu czarno-czerwoni zostawili zespół King Wilki Morskie Szczecin. Doskonała postawa byłego gracza Asty, Igora Treli, nie wystarczyła, aby to goście mogli się cieszyć z wygranej.
Początek spotkania to bardzo dobra gra z obu stron. Po stronie Astorii znakomicie rozpoczął Sebastian Laydych, który w odstępie kilku minut dwukrotnie w efektowny sposób „zapakował” piłkę z góry. Również Paweł Lewandowski miał swoje „5 sekund”, bo dokładnie tyle potrzebował, aby zdobyć cztery punkty. Najpierw trafił po szybkim ataku, by po upływie paru sekund wykorzystać gapiostwo gości przy wybijaniu piłki zza linii końcowej (kolejne dwa punkty). W ekipie Wilków dobrze do gry wszedł Igor Trela. Tylko w pierwszej kwarcie zdobył 9 punktów, raz po raz nękając podkoszowych Astorii. Dalszy przebieg pierwszej kwarty, to wręcz koncertowa gra gospodarzy, którym wychodziło niemalże wszystko. Punkty zdobywali Lewandowski, Szopiński, Laydych, a po dwóch celnych osobistych tego ostatniego zrobiło się 27:11 dla Astorii! W kolejnej akcji dwukrotnie zablokowany został Trela. Najpierw przez Pagacza, a kilka sekund później przez Laydycha, który uczynił to w wyjątkowo efektowny sposób. Pod koniec kwarty za odrabianie strat wzięli się goście, co zaowocowało zmniejszeniem przewagi Asty do 12 punktów. Ostatecznie po pierwszych 10 minutach czarno-czerwoni prowadzili 33:21.
Druga odsłona meczu do najpiękniejszych nie należała. Był to wręcz festiwal nieskuteczności i brzydkiej gry z obu stron. Co prawda Astoria w ciągu niecałych dwóch minut powiększyła swoje prowadzenie do 20 punktów, jednak po tym podopieczni Jarosława Zawadki stanęli w miejscu. Do ataku zabrali się z kolei goście, którzy dzięki „trójkom” Radosława Bojko i Piotra Knowy zmniejszyli nieco straty. Po kilku minutach przestoju punkty dla bydgoszczan zdobył Wojciech Pagacz, a chwilę później Szopiński wykorzystał jeden z dwóch rzutów osobistych. Od tej pory Astoria znów raziła nieskutecznością, co ponownie wykorzystali szczecinianie. Druga kwarta na remis, po 14. Z kolei po pierwszej połowie gospodarze prowadzili 47:35.
Początek trzeciej kwarty to popis Mateusza Bierwagena. Skrzydłowy Astorii w przeciągu niecałych trzech minut zdobył dla gospodarzy aż 10 punktów, w tym dwukrotnie trafiając z narożnika boiska za trzy punkty. Jednak po tym gra Astorii, jakby znów stanęła. Z kolei w drużynie Wilków w dalszym ciągu świetnie grał Trela, do którego dołączył Piotr Knowa – zdobywca 10 punktów w tej kwarcie. Pod koniec tej części gry cztery osobiste wykorzystał Bojko, dzięki czemu goście wygrali tą kwartę 27:18 i przed ostatnimi 10 minutami przegrywali już tylko 62:65.
W ostatniej kwarcie w głównej roli wystąpili (niestety) sędziowie. Nie można co prawda powiedzieć, że wypaczyli wynik spotkania, ale kilkoma kontrowersyjnymi decyzjami na pewno popsuli to fantastyczne widowisko. Wracając jednak do wydarzeń typowo koszykarskich, podobnie, jak we wcześniejszych odsłonach, Astoria dość szybko powiększyła swoją przewagę. Grę drużyny ciągnęli rozgrywający - Paweł Lewandowski i Adam Szopiński. Po drugiej stronie szaleć nie przestawał Trela, który w całym meczy zdobył 25 punktów. W połowie kwarty w bardzo efektowny sposób zablokowany został Bojko, a w roli głównej znów wystąpił Laydych. Do końca już nic więcej, co mogłoby mieć wpływ na zmianę wyniku, się nie wydarzyło. Astoria pokonała Wilki Morskie Szczecin 81:75, dzięki czemu bydgoszczanie umocnili się na trzeciej pozycji w tabeli.
Franz Astoria Bydgoszcz - King Wilki Morskie Szczecin 81:75 (33:21, 14:14, 18:27, 16:13)
Astoria: Lewandowski 20 (7 as.), Szopiński 18 (8 zb.), Bierwagen 18 (2x3), Laydych 13 (1x3, 11 zb.), Pagacz 6 oraz Andryańczyk 4, Barszczyk 2, Rąpalski 0, Czyżnielewski 0, Szafranek 0
Wilki Morskie: Trela 25 (1x3, 8 zb.), Knowa 15 (3x3), Bojko 11 (1x3, 9 as.), Kowalski 8, Nowacki 4 oraz Majtyka 4, Hamdaoui 2, Janecki 2, Kujawski 2, Adamkiewicz 2
Dawid Siemieniecki