

„Od 1999 roku w Bydgoszczy współpracując z sekcją bokserską na obiekcie Zawiszy rozpocząłem prowadzić regularne treningi i robiliśmy wszystko, aby jak najmocniej rozpropagować tę dyscyplinę. Udało się i działam do teraz… traktuję to jako hobby, gdyż mam rodzinę i stałą pracę” – wywiad z trenerem bydgoskiej sekcji boksu tajskiego Robertem Miękczyńskim.
Paweł Kamiński, Eryk Dominiczak: - Jak rozwijał się boks tajski w wymiarze ogólnoświatowym?
Robert Miękczyński: - Boks tajski jak sama nazwa wskazuje to narodowy sport, jak i sztuka walki Królestwa Tajlandii. Początki tego sportu to zarówno początki powstania państwa Syjamu, a od 1937 roku już Tajlandii. Przez wojny, które przechodzili mieszkańcy wytworzyła się sztuka walki, która później ewoluowała jako dyscyplina sportowa i przyjęła nazwę boks tajski w oryginale - Muay Thai. Rozwinęło się to do tego stopnia, że nawet w armii tajskiej żołnierze ćwiczyli tę sztukę w ramach treningu i samoobrony. Obowiązkowo musieli również trenować Krabi Krabong – ta sztuka polega na walce za pomocą dwóch mieczy, w które byli wyposażeni wojownicy tajscy.
- W jaki sposób system ochrony kraju stał się dyscypliną sportową?
- Lata 20. i 30. XX wieku to wyjście na świat bokserów tajskich. Wprowadzenie walk z dystansem czasowym i uznanie tego sportu jako dyscyplinę. Po wojnie następował konsekwentny rozwój boksu tajskiego. Wielu zawodników, którzy ćwiczyli na przykład karate, kick-boxing wyjeżdżali do Tajlandii, żeby swoją karierę kontynuować właśnie w Muay Thai.
- Jak ten sport rozwijał się w Polsce… na naszym krajowym podwórku?
- Boks tajski pojawił się w Polsce na początku lat 90 poprzedniego stulecia. Tak naprawdę - razem z pierwszymi filmami karate. Jednak sport ten bezpośrednio został rozpoczęty w naszym kraju przeze mnie. Zaczęło się od mojego wyjazdu za zachodnią granicę. W tajniki Muay Thai wprowadził mnie Tadeusz Sieńka, młody chłopak ze Śląska, który także wyjechał do Niemiec, tam rozpoczął swoją karierę sportową i został instruktorem.
- Co stało się dalej… jak udało Ci się uzyskać tak wysokie umiejętności?
- Po tym jak poznałem Tadeusza, mając już doświadczenie w sztukach walki rozpocząłem szkolić techniki i to właśnie on zaprowadził mnie do trenera kadry niemieckiej, pod którego okiem dalej trenowałem. Pod koniec 1998 roku, kiedy miałem już papiery instruktorskie, wróciłem do Polski i tak się zaczęła moja przygoda z boksem tajskim. Ciężko mi było propagować ten sport w naszym kraju, gdyż polscy urzędnicy zawsze twierdzili, że Muay Thai jest tym samym, co kick-boxing.
- Co postanowiłeś robić, kiedy Twoje starania szły na marne i nie udawało się uzyskać jakichkolwiek środków na popularyzację tego sportu?
- Na początku założyłem mały klub w naszym regionie, który jak się okazało rozrastał się coraz bardziej. Ćwiczyliśmy na obiekcie Zawiszy, jednak sprawdzenie swoich umiejętności było możliwe tylko na zawodach kick-boxingu. Rok dwutysięczny to rok, w którym moi serdeczni koledzy z Krakowa - Rafał Szlachta i Piotr Łochniowski wyjechali do Tajlandii i tam poznali tajniki tego sportu. Nabyli umiejętności, poznali mistrzów i ten wyjazd wiele im dał. Po powrocie do kraju założyli Polskie Zrzeszenie Muay Thai, w którym działali na terenie Małopolski. Pomału rozrastali się i w 2003 roku udało im się uzyskać pierwszą zgodę w ministerstwie na to, aby zorganizować turniej o Puchar Polski w Muay Thai. Udałem się do nich na zgrupowanie i tam się zaprzyjaźniliśmy.
- Ośrodkiem tego sportu był oczywiście Kraków, jednak jak to się stało, że boks tajski trafił do Bydgoszczy?
- W Bydgoszczy od 1999 roku współpracując z sekcją bokserską na obiekcie Zawiszy rozpocząłem prowadzić regularne treningi i robiliśmy wszystko, aby jak najwięcej rozpropagować tę dyscyplinę. Udało się i działam do teraz… traktuję to jaki hobby, gdyż mam rodzinę i stałą pracę. Wydaje mi się jednak, że obecnie działamy całkiem całkiem.
- Dziękujemy za rozmowę.
- Dziękuję.
Rozmawiali: Paweł Kamiński i Eryk Dominiczak